Historia ZZFMO-1981


VIII. Polemiki.


  1. Fałszywa historia ZZFMO. Sierański przywłaszcza sobie autorstwo powstania pisma „Godność”.

    Od wielu lat Ireneusz Sierański, mieszkający w Kanadzie, rozsyła listy, nie dość, że kłamliwe, to jeszcze szkalujące. Fałszywie przedstawiają one historię naszego ruchu, ze szczególnym uwzględnieniem mojej osoby. Niestety znalazł poparcie kilku osób, które zachowują się tak, jakby cierpiały na zaniki pamięci.

    Ostatnio kolportowane są dwie broszurki - jedna anonimowa, druga autorstwa Lajdorfa i Radzickiego.

    Długo zastanawiałem się, czy odpowiadać na ten stek bredni. Przyznam, że jestem już zmęczony insynuacjami i kompletnie zmyślonymi zarzutami pod moim adresem, bo ileż można udowadniać, „że się nie jest wielbłądem”. Tym bardziej, że treść broszurek opierająca się na fałszywej pamięci stoi w oczywistej sprzeczności z dokumentami. A ponieważ uważam, że najważniejsza jest prawda historyczna, jeszcze raz, pokrótce, dla Waszej wiedzy przedstawię tę prawdę na podstawie dokumentów właśnie.

    Po pierwsze. Anonim, którego autor ukrywa się tchórzliwie pod pseudonimem „b. działacz OKZ ZZFMO Kraków” (ale jest oczywiście z innego miasta), zawiera listy Sierańskiego oraz kilka dokumentów. Już pierwszy (protokół ustaleń z 5 czerwca) został zmanipulowany. Tchórzliwy anonimowy „działacz” zamieścił tylko podpis gen. Kiszczaka i mój. Ukrył podpisy pozostałych członków delegacji OKZ na rozmowy: B.Brulińskiego, K. Durka, L. Marcinka, B. Marsiske, T. Pabińskiego, J. Sekuły, E. Szybki. Tak, tak - Marsiske i Sekuła też byli członkami tej delegacji, też podpisali protokół ustaleń i też byli mocno przekonani o konieczności podjęcia takiej decyzji. Dlaczego ich nazwiska są pominięte? Zapewne dlatego, że ujawnienie ich podpisów na protokole jest niewygodne, gdyż uniemożliwia stworzenie wrażenia, że tylko ja podpisałem kompromisowe porozumienie. Kompromis ten był nam potrzebny do rozwijania działalności organizacyjnej i przygotowania rejestracji związku. Gdybyśmy nie podpisali go 5 czerwca, represje nastąpiłyby od razu, a nie po 2 tygodniach. Jednak uzyskany czas nie przełożył się niestety na wzrost poparcia środowiska milicyjnego dla idei związkowej i resort mógł nas zwolnić bez obawy, że protest funkcjonariuszy może zakłócić jego funkcjonowanie.

    Po drugie. Sprawa kwartalnika historycznego KARTA.
    Sierański ośmielił się napisać list 21.03.2007 do redakcji kwartalnika hist. KARTA. W liście tym znowu, z uporem godnym lepszej sprawy donosił „rewelacje” na mój temat. Redakcja, w Karcie nr 53 s.149-151, opublikowała ten list oraz moją odpowiedź. Odpowiedź tę przytaczam w pełnym brzmieniu i w ten sposób mam nadzieję zakończyć ten punkt pt. wiarygodność Sierańskiego.

    „ Zbierając materiały do historii naszego ruchu przyjąłem założenie, że najważniejsze jest ukazanie pozytywnej strony naszej działalności i w moich publikacjach pomijałem przejawy ludzkich słabości. Niestety, listy Sierańskiego i Jaworskiego spowodowały, że muszę się bronić przed fałszywymi zarzutami i ujawniać czynniki, które wpłynęły na ukształtowanie ich postaw.

    Sierański i Jaworski od pewnego czasu rozsyłają szkalujące mnie listy, zmieniając często swoje zarzuty i oskarżenia. Jak sądzę, robią to pod wpływem złej woli, złej pamięci, emigracyjnych frustracji, specyficznych poglądów politycznych i prowokacji dawnej SB. Dają znać o sobie zadawnione animozje wynikające z różnicy poglądów i zachowań - nie tylko podczas działalności w komitetach założycielskich ale i w obozie internowanych. Sierański nie chce nawet pamiętać, że poznaliśmy się w końcu l.70. podczas działalności w ZSMP, którego władz w KSMO był członkiem. Znajomość nasza była jednym z powodów przyjęcia mnie 27 maja 1981 r. do Tymczasowego Komitetu Założycielskiego

    Zdaję sobie sprawę, że takie zdarzenia występują we wszystkich środowiskach kombatanckich. Nie może to stanowić jednak usprawiedliwienia i osłabiać negatywnej oceny takiego postępowania. Jest mi bardzo przykro, że zdarzyło się to nam, tak nielicznemu środowisku.

    Przypuszczam, że głównym źródłem niechęci do mnie są wybory przewodniczącego Ogólnopolskiego Komitetu Założycielskiego ZZFMO. Sierański, który był wcześniej inicjatorem i przewodniczącym Komitetu Tymczasowego, był także jedynym i oczywistym kandydatem na przewodniczącego OKZ. Gdy podczas zjazdu delegatów, 1 czerwca 1981 r., Prezydium OKZ przez aklamację chciało wybrać Sierańskiego na przewodniczącego, on zdecydowanie odmówił pełnienia jakiejkolwiek funkcji. Było to wielkie zaskoczenie, na które nie byliśmy przygotowani, a gorączkowe poszukiwanie kandydata zakończyły się na mnie (byłem także członkiem TKZ i obok kpt. Z. Kledzika z ZOMO, jedynym oficerem z Warszawy).

    Sądzę, że Sierański nie wytrzymał napięcia i przestraszył się odpowiedzialności. Po jakimś czasie, gdy ochłonął, zacząłem odczuwać pewną rezerwę z jego strony i zapewne do dzisiaj nie może sobie tego darować. Nałożyły się na to różnice programowe - dla mnie, dochodzeniowca, ważniejsze były aspekty prawno-polityczne naszego ruchu, dla niego, milicjanta patrolowego, raczej warunki pełnienia służby. Animozje pogłębione zostały w obozie internowanych. Przez jakiś czas przebywaliśmy w jednej celi i dzieliły nas zarówno drobiazgi, jak i sprawy zasadnicze, światopoglądowe. Funkcjonowaliśmy tam w różnych środowiskach. W dodatku Sierański zaczął rozpowiadać, że jestem agentem SB. Prawdopodobnie był to jego wymysł, być może w jakiś sposób inspirowany przez SB. W rozpracowaniu operacyjnym „Rozłam” prowadzonym od 20.10.1981r. przez Wydział III-I SB KSMO, w planie czynności zapisano w p.II.2: „podjęcie działań destrukcyjnych mających na celu doprowadzenie do rozłamu” (wśród milicyjnych działaczy związkowych). Jak widać, działania te okazały się skuteczne dopiero po 25 latach. Historia ruchu reformatorsko-związkowego milicjantów w 1981 r. jest dobrze udokumentowana, jednak zaciekłość tych kilku osób powoduje, że ignorują oni dokumenty, nie przyjmując do wiadomości ich istnienia.
    Jest to wykorzystywane przez b. funkcjonariuszy SB i ich protektorów do fałszowania historii a także przez tych, którym nasz ruch nie pasuje do czarno-białej wizji przeszłości.
    Listy Sierańskiego i Jaworskiego wykorzystał Sławoj Kopka w pracy Zakazany Związek. Jak zastrzegł w posłowiu, jest to opowieść o wydarzeniach sprzed 25 lat a nie naukowa monografia ani źródło historyczne. Usprawiedliwia się w ten sposób przed zasadnymi zarzutami fałszowania historii. Zna bowiem dokumenty, ale woli je przemilczeć i cytować listy Sierańskiego i Jaworskiego jako podstawowe źródła informacji o naszym ruchu. Dlatego też wszędzie pomija moje nazwisko jako przewodniczącego OKZ sygnującego wydawane komunikaty. Kopka w ogóle nie przywiązuje żadnej wagi do rzetelnego przekazu, daty i liczby to u niego rzecz dowolna, manipuluje faktami i wypowiedziami. Nie lubi prawdy, woli sentymentalne legendy. Czytając „Zakazany Związek” można dojść do wniosku, że głównym celem autora jest skłócanie naszego środowiska i fałszowanie historii. Można także powiedzieć, że powstało swoiste perpetuum mobile: Sierański na dowód swych konfabulacji powołuje się na Kopkę, a ten na listy Sierańskiego„.

    Redakcja Karty zamieściła także swoje oświadczenie: „Otrzymaliśmy dwa listy kwestionujące biogram Wiktora J. Mikusińskiego, zamieszczony w Opozycji w PRL. Słowniku biograficznym 1956-89. Po zweryfikowaniu zarzutów - skonfrontowaniu ich z relacją Wiktora J. Mikusińskiego zamieszczoną w „Karcie” 35, dokumentami dotyczącymi sprawy pochodzącymi z warszawskiego oddziału IPN oraz dokumentami i nagraniami magnetofonowymi, które Wiktor J. Mikusiński otrzymał od byłych działaczy Związku Zawodowego Funkcjonariuszy MO - stwierdzamy, iż są one bezpodstawne. Drukujemy jeden z listów (drugi - Włodzimierza Jaworskiego - powtarza te same zarzuty) oraz odpowiedź Wiktora J. Mikusińskiego. (Red.)”.

    Oczywiście, Sierański i inni dotknięci chorobą nienawiści i zaniku pamięci oświadczenie redakcji Karty starannie przemilczają, są pewni, że nikt z naszego środowiska jej nie czyta. I tu się mylą.

    W swych listach Sierański ujawnia swoje skrajne, całkowicie sprzeczne z moimi poglądy polityczne (to pewnie jeden z powodów nienawiści do mnie). Sierański rzuca też absurdalne oskarżenie, że byłem funkcjonariuszem SB, agentem SB, że dla przyszłej kariery związałem się w podziemiu z Jackiem Kuroniem. I to jest zarzut tak głupi, że nie warto nawet go komentować. Można go chyba wymyślić tylko zza oceanu. Dziwi mnie zresztą, że zamiast cieszyć się spokojem emigracyjnego życia ujawnia takie złe uczucia. Przecież można z kimś się nie zgadzać na różne tematy, ale nie znaczy to, że trzeba go niszczyć stosując tak obrzydliwe metody.

    Po trzecie. Rewelacje z broszurki Lajdorfa i Radzickiego.

    Właściwie należałoby ją skomentować jednym zdaniem - nierzetelna, nieprofesjonalna, tendencyjna. I znowu - po co, dlaczego, w jakim celu? Podobnie jak produkcja anonimowego „działacza” zaczynają od kłamstwa. Na s. 3 publikują wspomnienia Sierańskiego, który znów koncentruje się na mnie i nie wiadomo na jakiej podstawie twierdzi, że 2 czerwca podpisałem porozumienie z gen. Kiszczakiem o rezygnacji z tworzenia związku zawodowego milicjantów (???). A przecież pełna dokumentacja tych rozmów jest w IPN i Lajdorf z pewnością ją czytał (ale co z tego, skoro nie chciał jej rzetelnie wykorzystać). Po zakończeniu zjazdu delegatów, 2 czerwca o godz.10 w siedzibie WSW przy ul. Oczki w Warszawie odbyły się pierwsze rozmowy. Załatwiłem sprawy formalne: oddelegowanie służbowe na okres rozmów, zakwaterowanie w hotelu „Gwardii”, anulowanie zwolnienia ze służby B. Marsiske. Przedstawiliśmy swoje stanowiska i ustalono, że następnego dnia rozmowy dotyczące problemów prawnych odbędą się w Biurze Prawnym MSW, a 5 czerwca kolejne rozmowy z Komisją. Wydano następujący wspólny komunikat o rozpoczęciu rozmów:

    „W dniu 2 czerwca 1981 r. Prezydium Komisji Koordynacyjnej do Spraw Umacniania Praworządności i Przestrzegania Porządku Publicznego w składzie: Przewodniczący Komisji gen. dyw. Czesław Kiszczak, Komendant Główny MO gen. bryg. Stanisław Zaczkowski, Zastępca Prokuratora Generalnego PRL Józef Żyta, Wiceminister Sprawiedliwości Tadeusz Skóra, Dyrektor Departamentu MSW gen. bryg. Władysław Ciastoń, Komendant Stołeczny MO gen. bryg. Jerzy Ćwiek, Sekretarz Komisji płk Józef Białas spotkało się z przedstawicielami delegatów środowisk milicyjnych zebranych w dniu 1 czerwca 1981 r. w Warszawie w składzie: przewodniczący delegacji por. Wiktor Mikusiński, z-ca przewodniczącego kpt. Edward Szybka, członkowie: ppor. Julian Sekuła, mł. chor. Zdzisław Bruliński, plut. Bernard Marsiske, plut. Zbigniew Żmudziak, st. szer. Krzysztof Durek. W toku rozmów dyskutowane są wszystkie problemy nurtujące środowisko funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej, a w szczególności kwestia instytucjonalnej ochrony i gwarancji ich interesów. Komisja Rządowa wykazała zrozumienie dla trudności towarzyszących pracy funkcjonariuszy resortu Spraw Wewnętrznych i konieczności rozwiązywania tych spraw.
    Podpisy: gen. Cz. Kiszczak i por. W. Mikusiński”.

    Komunikat ten został rozesłany do jednostek MO.

    Po czwarte. Opis przebiegu zjazdu 1 czerwca.

    Niestety poleganie kolegi Sierańskiego na własnej ułomnej pamięci znów skończyło się kompletną klęską. A tymczasem przebieg zjazdu utrwalony jest na taśmie magnetofonowej i w zapiskach delegatów oraz wydanych komunikatach. Pokrótce przypomnę jak było, żeby fałsz ten wyszedł na jaw. Sierański rozpoczynając zjazd, przedstawił członków Tymczasowego Komitetu Założycielskiego, w tym i mnie, a odczytany referat programowy TKZ był mojego autorstwa. Komitet Ogólnopolski utworzyli przedstawiciele garnizonów (35 osób), Warszawę reprezentował Sierański. Był on jedynym, oczywistym, kandydatem na przewodniczącego Komitetu. Niespodziewanie jednak odmówił i poszukiwania kandydata z Warszawy zakończyły się na mnie. Wiceprzewodniczącymi zostali Kolinka i Szybka. Wyniki wyborów przedstawił Marsiske, dysponujący donośnym głosem. Jako przewodniczący ogłosiłem, że Tymczasowy Komitet uległ rozwiązaniu, natomiast zaczął działalność Ogólnopolski Komitet Założycielski. Złożyłem także wniosek, aby skład OKZ uzupełnić o dotychczasowych członków TKZ „gdyż oni siedzą w tym temacie, mają kontakty w Warszawie, wiedzą co robić i będą nam pomocni”. Wniosek został przyjęty i w ten sposób OKZ powiększył się do 50 członków, w tym o Sierańskiego. Następnie zjazd uchwalił, że dotychczas wybrani stanowią Prezydium, a Komitet Ogólnopolski tworzą wszyscy delegaci jednostek MO uczestniczący w zjeździe.

    Delegacja zjazdu, która pojechała wieczorem 1 czerwca do MSW, nie rozmawiała z Kiszczakiem tylko z kilkoma dyrektorami departamentów. Delegacja otrzymała gwarancje, że funkcjonariusze biorący udział w działalności założycielskiej nie będą represjonowani oraz propozycję, że 2 czerwca mogą się odbyć rozmowy z komisją rządową gen. Kiszczaka, pod warunkiem zakończenia zjazdu. Po powrocie razem z Kolinką przedstawiliśmy propozycje zjazdowi, który je przyjął i wybrał delegację do rozmów z komisją rządową, w tym Sierańskiego, który jednak na żadne rozmowy, czyli 2, 3, 5 i 7 czerwca nie przyszedł, co zostało mu wytknięte 9 czerwca podczas II zjazdu.

    Po piąte. Kto kogo obrzucał wyzwiskami i po co miałby to robić?

    Nikt nikogo nie obrzucał wyzwiskami. Oczywiście nie obrzucałem zebranych 1 czerwca wyzwiskami, nie opuściłem zjazdu, a Sierański nigdy nie został wybrany p.o. przewodniczącego. Do 8 czerwca wszystkie komunikaty OKZ i petycje do Sejmu podpisywałem jako przewodniczący. Dopiero 8 czerwca, na posiedzeniu Prezydium OKZ, sprzeciwiając się wnioskowi o zorganizowanie strajku milicjantów, złożyłem rezygnację z funkcji przewodniczącego. Od tego czasu, komunikaty OKZ podpisywali wiceprzewodniczący Szybka i Kolinka lub sekretarz Durek. Oni też prowadzili II zjazd 9 czerwca. Nie byłem na tym zjeździe (trwał on 2 godziny), gdyż z powodu stanu „PZ” nie mogłem opuścić wydziału. Przyjechałem po pracy, na posiedzenie Prezydium OKZ, które prowadził Durek. Potwierdziłem rezygnację z funkcji i rozliczyłem się z funduszy. W wyborach na przewodniczącego Sierański dostał 15 głosów a Daciuk 12. Przebieg posiedzenia Prezydium OKZ 9 czerwca opisany jest dokładnie w protokóle oraz w notatkach służbowych obserwujących go inspektorów Wydziału Inspekcji KSMO i Departamentu Kadr MSW. Opisując to posiedzenie Sierański jak zwykle manipuluje i oczywiście nie ma żadnych nagrań magnetofonowych.

    Po szóste. Rejestracja związku.

    I znowu wpadka kolegi Sierańskiego. Wbrew temu, co pisze na s. 12, że wniosek o rejestrację związku złożony został 12 czerwca, wniosek ten (podpisany przez 30 członków Prezydium) złożony został w sądzie 10 czerwca. Sąd zwrócił wniosek 12 czerwca do uzupełnienia. Ze względu na to, że wniosek ten zawierał nieprawdziwe dane i nie można było go już uzupełnić, powołano (w drodze objazdowego zebrania podpisów) nowy, 29-osobowy KZ ZZFMO, który złożył nowy wniosek, innej treści.

    Po siódme. Z ciekawszych zmyśleń Sierańskiego przytoczę te ze s.19, gdzie pisze, że już w grudniu 1981 r. z obozu internowania uruchomił wydawanie biuletynu „W służbie narodu” oraz, że po wyjściu na przepustkę 7 października 1982 doprowadził do wydawania już od tegoż października pisma „Godność”. Nie jest to prawda, redakcja „Godności” nawiązała z nami (ze mną i Sierańskim) kontakt wiosną 1983 r. i dopiero od nr 6, z maja 1983, wykorzystano nasze materiały. Równie nieprawdziwe są jego wszelkie stwierdzenia dotyczące mojej osoby, np. opublikowałem 2 teksty na nie 1. O tym, że było to wydawnictwo CDN, Sierański dowiedział się z moich publikacji (Karta nr 35/2002). „Godność” wymyślił i uruchomił wydawanie Czesław Bielecki i jego współpracownicy. Polecam Sierańskiemu, autorom broszury oraz czytelnikom przeczytanie hasła „Godność” w Encyklopedii Solidarności.

    Po ósme. Po wspomnieniach Sierańskiego, Lajdorf i Radzicki prezentują tzw. fakty. Jest to zbiór przypadkowych informacji, często nieprawdziwych i wyraźnie tendencyjnych, zwłaszcza jeśli chodzi o moją skromną osobę. Ukrywają oni np. że uczestniczyłem w posiedzeniu sądu 25 września oraz w akcji w Hali Gwardii. Dlaczego? Przecież to nie jest tajemnica. Na s. 25 podają kilka przekręconych nazwisk członków Prezydium OKZ ZZFMO, a w pkt. 4 nieprawdziwe informacje o rozmowach delegacji OKZ. W szczególności, delegacja OKZ nie prowadziła żadnych rozmów z komisją rządową 3 sierpnia, tego dnia były rozmowy z radcami prawnym w Biurze Prawnym MSW. Natomiast nie było rozmów z radcami prawnymi MSW w dn. 3-5 sierpnia w Batalionie Patrolowym. Ponadto ukryto, że uczestniczyłem w ostatnich rozmowach z komisją rządową 7 czerwca. Jedno pytanie - dlaczego?

    Po dziewiąte. Sprawa wymuszonych wyjazdów

    Na s. 26 broszury, w wykazie zmuszonych przez SB do wyjazdu z Polski, wpisano Sierańskiego. Natomiast z dokumentów IPN 0754/85 wynika, że już 29 stycznia 82 r., w obozie zgłosił f. SB, że chce wyjechać do Kanady, do siostry. 25 maja został poinformowany, że f. MO objęci są zastrzeżeniem wyjazdu na okres od 3 do 5 lat z powodu tajemnicy służbowej. Po zwolnieniu, nadal zamierzał wyjechać, co spowodowało, że nie doszło w 1984 r. do planowanej przez Departament III i Wydział III SUSW akcji zatrzymań grupy związanej z „Godnością”, gdyż korzystniejsze było ciche zakończenie naszej działalności niż nagłaśnianie, że wśród milicjantów istnieje jakaś opozycja. Ostatni numer „Godności” ukazał się w maju 1984 r. Gdy w czerwcu 1984 przyszedłem do Sierańskiego po kolejny numer „Godności”, powiedział mi, że SB zabrała mu cały nakład, więc zakończył działalność i wyjeżdża za granicę. Paszport otrzymał po okresie karencji.

    Na tym zakończę, żeby nie zanudzić.

    Ustosunkowałem się do większych kłamstw i bzdur. Na mniejsze zrzucam zasłonę milczenia, bo naprawdę szkoda czasu i energii.

    Cały czas jednak nie daje mi spokoju jedno pytanie. O co w tym wszystkim chodzi? Jaki cel chce się osiągnąć fałszując historię, myląc fakty i kierując wyssane z palca, kompletnie zmyślone zarzuty pod adresem kolegów z jednego środowiska. Czy chodzi o jego rozbicie, skłócenie, zlikwidowanie i dlaczego? Bezpieka chichocze zza grobu.

    Jednak ci, co tak robią niech nie liczą na to, że stanie się zgodnie z powiedzeniem pewnego propagandysty, że stokrotnie powtórzone kłamstwo zostanie wzięte za prawdę.

    Wiktor J. Mikusiński, lipiec 2011r.

  2. Mgr Zyzak a Milicja Obywatelska

    (na kanwie „Biografii politycznej legendarnego przywódcy „Solidarności” do 1989 r.”)


    Po ukazaniu się tej sensacyjnej publikacji otrzymałem kilka telefonów od znajomych, którzy podekscytowanym głosem informowali mnie: on pisze o waszym związku, ujawnia tajne dokumenty, demaskuje Wałęsę. Rzuciłem się szukać książki, udało mi się wypożyczyć na weekend. Nie zdążyłem przeczytać całego, opasłego tomiska. Wyszukałem, co autor pisze o ruchu związkowym milicjantów, o milicji i resorcie, resztę przejrzałem. I załamałem ręce.

    Po pierwsze nad głęboką naiwnością autora (czyżby stosowną do wieku?) uwidaczniającą się w wielu przypadkach. Po drugie, nad przyjętą metodą badawczą, wynikającą z zasady, że gdy fakty przeczą teorii, tym gorzej dla faktów - o co mam pretensje także do PT Promotorów. Stosowanie tej metody świadczy, że w innych przypadkach autor wcale nie jest naiwny, a wręcz odwrotnie. Tam, gdzie źródła historyczne przeczą przyjętym założeniom, autor pomija je (udaje, że nie istnieją?), opierając się wyłącznie na materiałach plotkarskich i pogłoskach wyssanych z palca.

    I jak zazwyczaj, okazało się, iż nie ma się czym ekscytować, najwyżej ubolewać nad niewiedzą mgr Zyzaka oraz silnym ideologizowaniem, odciskającym piętno na całej książce, co widać na pierwszy rzut oka.

    Rzeczywiście, na str.353 zamieścił on informację SB o wypowiedzi Lecha Wałęsy z 1 lipca 1981 r., podczas spotkania z mieszkańcami Krakowa, że „ w aparacie również potrzebna jest odnowa, niemniej sytuacja społeczno polityczna nie jest na tyle korzystna, aby związki zawodowe MO zostały w społeczeństwie jak i samej S przyjęte z entuzjazmem” . Skomentował tę wypowiedź jako chłodną i lekceważącą, przeciwstawiając ją poparciu rejestracji NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych. Jak wynika z ogólnego kontekstu książki, zapewne ma być ona jednym z dowodów na sterowanie w tym okresie Wałęsy przez SB.

    Wypowiedzi L. Wałęsy z tego dnia (i inne na nasz temat) przedstawiłem już dawno, m.in., w artykule „Na miarę strachu i rozsądku - <Solidarność> a ruch związkowy funkcjonariuszy MO w 1981 r.” ,Więź nr 12/2005 r. Cytowana wypowiedź dobrze oddaje sytuację społeczno - polityczną, w jakiej znajdował się wówczas powstający ruch związkowy funkcjonariuszy MO. Należy pamiętać, że nie istniała tradycja związkowa służb mundurowych - nawet w Polsce przedwojennej (z wyjątkiem okresu 1919-1921) - Policja Państwowa nie miała takiego uprawnienia. Powszechne było za to ugruntowane przekonanie, że służby mundurowe musi cechować dyscyplina typu wojskowego. Dla większości społeczeństwa, działaczy Solidarności a także milicjantów (poparło nas zaledwie ok.20% funkcjonariuszy!), związek zawodowy funkcjonariuszy MO był ideą nową, budzącą zdziwienie i od razu naznaczoną piętnem politycznym a także podejrzeniem o prowokację. W ewoluowaniu stosunku L. Wałęsy i Solidarności do ruchu związkowego milicjantów, jak w soczewce odbijają się ówczesne procesy społeczno-polityczne i zaostrzanie stosunków między Solidarnością a władzą. Niestety, mgr Zyzak nie kontynuował dalej tego tematu, będącego przecież istotnym elementem biografii politycznej L. Wałęsy, który samodzielnie zadecydował o poparciu naszego ruchu.

    Sądzę, że ta wymowa faktów nie podoba się autorowi, więc je przemilcza. Dokończę (w wielkim skrócie) za niego. 10 lipca delegacja milicyjnych związkowców spotkała się z Lechem Wałęsą, informując go o założeniach naszego ruchu. 28 września delegacja Ogólnopolskiego Komitetu Założycielskiego ZZFMO uczestniczyła w obradach 2 tury I Krajowego Zjazdu Delegatów Solidarności w hali Oliwii, a wystąpienie plut. Zbigniewa Żmudziaka wzbudziło aplauz zebranych. 14 listopada Lech Wałęsa przyjął delegację OKZ ZZFMO i podjął decyzję o poparciu ruchu związkowego funkcjonariuszy MO, o czym informowały pisma solidarnościowe: Tygodnik Solidarność, AS, BIPS i regionalne. W kilka dni później prof. A. Stelmachowski, główny negocjator ustawy o związkach zawodowych ze strony Solidarności wpisał do projektu ustawy przyznanie uprawnień związkowych milicjantom. 11 grudnia Komisja Krajowa podjęła uchwały nr 107 i 109 żądające prawa do związków zawodowych dla funkcjonariuszy MO i Służby Więziennej oraz popierające działalność OKZ ZZFMO.

    Mgr Zyzak przypomina jeszcze w jednym zdaniu (str.254) o milicyjnych związkowcach, pisząc, że „Szykanowani, zwłaszcza po 13 grudnia, zostali usunięci z pracy bez możliwości powrotu”. Powołuje się przy tym na publikacje S. Kopki, byłego funkcjonariusza SB i wieloletniego pracownika propagandowego ZG NSZZ Policjantów, który sam zastrzega się, że nie jest to źródło historyczne tylko opowieść o wydarzeniach sprzed 25 lat. Publikacje Kopki na temat ZZFMO mają na celu fałszowanie naszej historii i można powiedzieć, że są pośmiertnym zwycięstwem SB.

    Wyjaśniam, że ruch związkowy funkcjonariuszy MO powstał dokładnie 20.05.1981 r., a już 30.05. pierwszy milicyjny związkowiec został zawieszony w służbie. Główne represje rozpoczęły się 16.06., w ciągu 3 miesięcy zwolniono ze służby 96 a do 13 grudnia ok.120 działaczy, natomiast ponad 500 zostało zmuszonych do napisania oświadczeń o lojalności wobec kierownictwa resortu i rezygnacji z działalności związkowej. W stanie wojennym internowano 25 byłych milicyjnych działaczy związkowych, współdziałających z Solidarnością.

    (Więcej informacji o źródłowych publikacjach i historii ZZFMO można znaleźć na stronie Stowarzyszenia Byłych Funkcjonariuszy MO Represjonowanych Za Działalność Związkową i Polityczną w l.1981-1989 „Godność” - www. sfmo.ovh.org)

    Na str.434 książki mgr Zyzaka znalazłem bezsensowne zdanie, które świadczy, iż nie ma on najmniejszego pojęcia o strukturze organizacyjnej Milicji Obywatelskiej. Napisał tam, że „Cz. Kiszczak polecił podległym sobie jednostkom milicjantów - MO, ZOMO oraz żołnierzom z WSW (…)”. Wbrew temu, co pisze autor, MO nie była jedną z „jednostek milicjantów” (a cóż to takiego było?). Była ustawową instytucją, składająca się z różnych jednostek organizacyjnych, w tym ZOMO. Zdanie to powinno brzmieć następująco: Cz. Kiszczak polecił podległym sobie jednostkom MO - ZOMO i…(tu autor powinien wymienić także inne jednostki, np. BCP, ROMO). Pozwolę sobie na pewną dygresję, mającą znaczenie w kontekście recenzowanej książki. Rezerwowe Oddziały MO składały się ze zmobilizowanych młodych robotników - członków Solidarności i swoją bitnością i osiągnięciami szokowały resortowych analityków piszących okresowe sprawozdania z działań porządkowych w okresie stanu wojennego. Powinien o tym wiedzieć mgr Zyzak, skoro zajmuje się odmitologizowaniem Solidarności i jej członków.

    Czytając str. 271-273, ubawiłem się nieźle i ta część książki powinna nosić podtytuł: „Jak mały Jasio wyobraża sobie szkolenie agentów”. Mgr Zyzak nie ma pojęcia o sprawach o których pisze, w tym o strukturze organizacyjnej MSW i zamiast posługiwać się dokumentami (nie potwierdzają jego tezy), tekst swój opiera na wyssanych z palca publikacjach podobnych mu autorów. Mętność, brak logiki, fantazjowanie to cechy tego tekstu.

    Muszę tutaj stwierdzić, że mgr Zyzak, cytując te dziwne publikacje, nie przedstawia prawdziwej historii słynnego zdjęcia, na którym wg niego ma być M. Wachowski. Nie jest także prawdą, że został on rozpoznany przez, jak pisze, „osoby z kursu oraz pracowników MSW”. Kiedy po opublikowaniu tego zdjęcia, rzuciły się na mnie środki masowego przekazu, od razu powiedziałem, że nie jest to zdjęcie ze Świdra, siedziby Studium Podyplomowego ASW (taki był pod nim podpis). Na opublikowanym w prasie zdjęciu 11 chłopaków w strojach sportowych, rozpoznali się funkcjonariusze MO, słuchacze kursu oficerskiego ASW, uczestniczący w zawodach piłkarskich w Szkole Ruchu Drogowego MO w Piasecznie, w tym bramkarz WKS Gwardii Warszawa (absolwent AWS i etat w KSMO) w 1975 r. Był to pierwszy, podstawowy kurs oficerski dla magistrów i inżynierów organizowany przez Akademię, gdyż do tego czasu, funkcjonariusze z wyższym wykształceniem nie mieli normalnej możliwości odbycia przeszkolenia zawodowego i uzyskania stopnia oficerskiego. (W dodatku mgr Zyzak nie ma pojęcia jak wyglądał nabór i przebieg kursu w 1975 r. i jego uwagi (cytaty?) na ten temat oraz porównanie z warunkami zatrudnienia w Kancelarii Prezydenta są bez sensu, ale za to zgodne z wyznawaną przez niego teorią).

    W wolnym czasie graliśmy często w piłkę przeciwko kursowi SB i w drużynie milicjantów, która się sama dobrała, oczywiście nie mógł grać funkcjonariusz SB ani ktoś, kogo nie znaliśmy. Jak pisze (cytuje?) mgr Zyzak, „Przyszły asystent przywódcy NSZZ „Solidarność” brał udział w niektórych zajęciach organizowanych przez ASW. Stąd zdjęcie ze spartakiady”. Bezsens tego zdania rzuca się w oczy. Jakim cudem „agentowi specjalnemu” pozwolono by uczestniczyć w otwartych, milicyjnych zawodach sportowych i fotografować się na pamiątkę? I dlaczego, po takim tajnym szkoleniu na boisku, nie rozpracowywał np. PZPN czy FIFA?

    Byli funkcjonariusze SB, którzy przeczytali te kilka stron, pękali zapewne ze śmiechu i jeżeli taki był cel mgr Zyzaka i jego PT Promotorów, to z pewnością go osiągnęli a statystyka wyjazdów Pogotowia Ratunkowego zapewne to potwierdzi.

    Szukając dalej, natrafiłem na fragment dotyczący uchwalenia przez Zjazd Solidarności podziękowania dla KSS KOR, w związku z jego rozwiązaniem się. Mgr Zyzak przedstawia bardzo zideologizowaną i jednostronną wersję wydarzeń, ukrywając ich prawdziwy przebieg i motywacje uczestników. Przedstawia sprawę tak, jakby dyskusja nad podziękowaniem trwała jeden dzień a spór wynikał z tego, że część delegatów chciała podziękować również innym organizacjom.

    W rzeczywistości, chodziło o to, aby nie podziękować KOR-owi. Oponenci działali z powodów politycznych, na co zwracał uwagę Jerzy Buzek prowadzący tego dnia obrady Zjazdu. Pierwsze głosowanie nad uchwałą miało miejsce 29.09. Atmosfera wywołana gwałtownym sprzeciwem części delegatów, spowodowała, że Jan Józef Lipski, który oczekiwał na zabranie głosu, zasłabł i został odwieziony do szpitala. Sprawa ta komentowana była przez innych uczestników, jako „efekt szczeniackich wybryków rodzącej się endecji”, czy też inicjatywa „prawdziwych Polaków” . W publikacjach niektórych pism solidarnościowych wskazywano na podtekst antysemicki tego sprzeciwu. Spór i dyskusje trwały tydzień, aż do ostatniego dnia Zjazdu. Nastroje delegatów odwróciło wystąpienie A. Porawskiego, delegata regionu Wielkopolska, który zwrócił uwagę, że Zjazd poparł rodzący się dopiero Związek Zawodowy Funkcjonariuszy MO a nie chce podziękować KOR-owi za wieloletnią działalność. Dopiero wówczas, 7.10. przed samym zakończeniem Zjazdu, uchwalono przedstawiony przez delegacje małopolską i radomską tekst podziękowania.

    Książka mgr Zyzaka pełna jest tego rodzaju kompromitujących błędów, pisali już o nich poważni historycy. W pełni podzielam bardzo krytyczną opinię Piotra Gontarczyka o wiedzy mgr Zyzaka na temat Służby Bezpieczeństwa (dostarczam na to dalsze dowody) i jego zdanie, że „nie o prawdę historyczną tu chodzi…”.

    Wiktor J. Mikusiński


  3. „Niebieski Związek” czyli historia ZZFMO nieprawdziwa.

    ZG NSZZ Policjantów wydał w 2005 r., z okazji swego 15.lecia, historię związku zawodowego policjantów p.t. „Niebieski Związek” autorstwa Sławoja Kopki.

    Ostrzegam wszystkich czytelników przed poważnym traktowaniem rozdziału drugiego p.t. „Ruch związkowy w Milicji Obywatelskiej”.Jedynie tam, gdzie Kopka wykorzystuje moje wcześniejsze publikacje (bez podania źródła) oraz cytuje dokumenty i nagrania, opis zgodny jest z rzeczywistością. Cała reszta to plotki, domysły, bzdury i nieprawda. W dodatku, Kopka bezmyślnie przepisuje moje błędy, które wcześniej zrobiłem, nie wiedząc o dokumentach, do których dotarłem później. Często nie ma pojęcia o czym pisze, ani nawet podstawowych wiadomości o wydarzeniach, zaprzecza oczywistym faktom lub snuje fałszywe domysły, choć w archiwach są dokumenty rejestrujące prawdziwy przebieg wydarzeń. Fałszywe oskarżenia opiera na relacjach tajemniczych kolegów czy tzw. opinii środowiska, nigdy nie przedstawia dowodów ani źródeł historycznych. Jest też sprawą zastanawiającą, że w tekstach przywołujących przykłady działalności milicjantów z Bydgoszczy i Łodzi, przedstawia tylko działaczy ówczesnych struktur poziomych PZPR, pomijając milicyjnych związkowców!.

    Choć korzysta z moich publikacji, S. Kopka ukrywa, że już dawno opublikowałem zarys historii ruchu reformatorsko-związkowego w MO. Ukazał się on w 3 odcinkach w „Gazecie Policyjnej” nr 23, 24, 25 w 1997 r., w 2001 r. referat o ideologii ruchu i planach reform z 1981 r. na konferencję „10 lat reformy Policji” wyd. IBP Kraków, a moje wspomnienia w KARCIE nr 35/2002.

    Kopka był dziennikarzem „W Służbie Narodu” a w grudniu 1981 r., założycielem jednej z pierwszych Rad Milicjantów (później awansował do ministerstwa). Jak sam pisze, był na zjeździe w dniu 1 czerwca (niestety, nie podaje w jakim charakterze, jego podpisu nie ma na listach obecności delegatów). I dlatego, jak pisze, sam sobie przyznał moralne prawo napisania historii (str.11). Dziwię się, że tego samego zdania jest ZG NSZZP.

    Rozdział II, dotyczący historii ruchu związkowego w MO w 1981 r. składa się z podrozdziałów:

    1. Milicjanci w obliczu zmian

      k.15 - „Szczególnie podatni...” nie, milicjanci nie byli podatni na hasła „Solidarności”, przeciwnie, byli odporni na „solidarnościową retorykę”, gdyż nie chcieli się wówczas wiązać z „S” a zareagowali na widoczny gołym okiem upadek władzy partyjnej i państwa. „Ponad stutysięczna formacja”.., nie, było ok.70 tys. funkcjonariuszy MO.

      PZPR miała w MSW najsilniejsze poparcie.. stan upartyjnienia sięgał prawie 100% ” - nie, upartyjnienie( w MO 75-80%, dane stat.) wynikało nie z poparcia ale z zasad rządzących resortem. Kopka popada w sprzeczność: tu „poparcie” a dalej pisze że: „najmłodszych stażem f. MO zapędzano do organizacji młodzieżowych ZMS, ZSMP..”

    2. Krytyka na partyjnym forum

      Opiera się na moich publikacjach.

    3. Bunt w Bydgoszczy

      k.16 - „Funkcj. bydgoskiego garnizonu MO w większości poparli akcję przeprowadzoną przez ZOMO” - skąd ta informacja? Było odwrotnie. „...opublikowanie w lokalnej „Gazecie Pomorskiej” listu otwartego podpisanego przez kilku oficerów m.in. M. Zegarowskiego, Wiesława Lacha, Mieczysława Karasia ...Negatywnie ocenili sposób przeprowadzenia akcji i wyrazili ubolewanie wobec „niczym nieusprawiedliwionego pobicia” działaczy „S” (...).Wielu f. podnosiło, że źle się stało, iż autorzy „listu otwartego” nie odwołali się do szerszych rzesz milicyjnych, nie zabiegali o ich poparcie, działali w osamotnieniu, co z góry stawiało ich akcje na niepowodzenie”.... „pojawiły się głosy, że ich głównym zamiarem było doprowadzenie do zmiany kierownictwa bydgoskiej milicji”...

      Cały ten podrozdział świadczy, że autor, S. Kopka nie czytał tego „listu otwartego” i kompletnie nie ma pojęcia o czym pisze. Tak samo jak kompletnie nie ma pojęcia o ruchu związkowym f. MO w garnizonie bydgoskim, który całkowicie przemilcza!.

      W garnizonie bydgoskim MO istniały w 1981 r. dwa prądy reformatorskie. Były to „struktury poziome” PZPR i ruch związkowy.

      List otwarty, o którym pisze Kopka, sporządzony został przez środowisko „struktur poziomych” PZPR, podpisany przez 50 funkcjonariuszy MO i SB, oficerów i podoficerów z KWMO. Głównym autorem był mjr Henryk Haufa. Odczytany został 6 czerwca 1981 r. na miejskiej konferencji sprawozdawczo wyborczej PZPR w Bydgoszczy przez mjr Macieja Zegarowskiego i opublikowany w „Gazecie Pomorskiej” i „Gazecie Toruńskiej” z 8.06. pod tytułem: „Nie chcemy być traktowani instrumentalnie - potrzebujemy społecznego poparcia”.

      Nie ma w nim cytatu, który przytacza Kopka! Sygnatariusze mają inne imiona: Janusz Lach i Jerzy Karaś.

      „List otwarty” powoływał się na stanowisko II mityngu politycznego Bydgoskiego Forum Przedzjazdowego i był skierowany przeciwko deklaracji Katowickiego Forum Partyjnego (tzw. betonu partyjnego). Przedstawiał także problemy funkcjonariuszy MO, ujawniał niepraworządne praktyki, np. „bezkarność możnowładców z aparatu gospodarczego, administracyjnego, partyjnego”, wzywał do przeprowadzenia reform resortu i proponował różne rozwiązania. Autorzy „listu” stwierdzają, że możliwość reform narodziła się w sierpniu 1980 r. i dodają: „ Za postępowe przemiany mające swoje źródło w tym przełomowym roku jesteśmy głęboko wdzięczni polskim robotnikom”. Natomiast o „sprawie bydgoskiej” piszą: „Sądzimy, że w dniu 19 marca br. zamiast wykorzystać wszystkie inne środki rozwiązania konfliktu, zbyt pochopnie wezwano do siedziby WRN siły porządkowe. Nasze stanowisko jest zbieżne ze stanowiskiem egzekutywy Komitetu Miejskiego PZPR z dnia 20 marca”. W związku z tym listem, zostało zwolnionych ze służby 5, najbardziej zaangażowanych, funkcjonariuszy (4 z MO i 1 z SB). Komentarze Kopki do „listu” są bez sensu.

      Opublikowanie go w prasie dawało jedyną szansę aby dotarł do innych funkcjonariuszy, ale cenzura nie pozwoliła na publikację poza regionem bydgosko-toruńskim, dlatego też nie znalazł należytego odzewu. Ambicje karierowiczowskie o które podejrzewa Kopka autorów „listu” nie zostały niczym udokumentowane i są jego wymysłem.

      „List otwarty” jest najważniejszym dokumentem programowym ruchu struktur poziomych PZPR w Milicji Obywatelskiej i ten prąd reformatorski, który w 1981 r ujawnił się także w wielu innych garnizonach MO, będzie miał swoje miejsce w przygotowywanej przeze mnie historii ruchu reformatorsko-związkowego w Milicji Obywatelskiej.

      Należy jednak wyjaśnić, że ruch „struktur poziomych” w garnizonie bydgoskim nie miał nic wspólnego z ruchem związkowym funkcjonariuszy MO i część uczestników „struktur poziomych” nie uważało (i nadal nie uważają) związku zawodowego funkcjonariuszy za potrzebny.

      Ruch związkowy milicjantów powstał w Bydgoszczy w jednostkach najniższego szczebla.

      Przedstawiciele komisariatów I, II, V, Kolejowego, Posterunku Wodnego i Izby Dziecka zebrali się już 26 maja i podjęli uchwałę popierającą 17 postulatów V KMO w Katowicach-Szopienicach oraz m.in. domagali się ujawnienia osób, które podjęły decyzję o użyciu sił MO w dniu 19 marca. Również w KMMO odbyło się zebranie załogi, na którym ideę związkową najbardziej poparły służby prewencyjne. Petycję z 11 postulatami pod adresem MSW uchwaliła 27.05. załoga Komisariatu Kolejowego. Delegaci tych jednostek Jerzy Kubiak, Ryszard Maj, Zenon Gzymski, Włodzimierz Marcinkowski, Teofil Butrym i Jerzy Letki pojechali 1 czerwca na zjazd do Katowic i Warszawy oraz 9 czerwca do Warszawy. Również z Inowrocławia na zjazd do Warszawy przybyło 2 delegatów: Zenon Mierzejewski i Zygmunt Henryk. Przedstawicielem garnizonu bydgoskiego w Ogólnopolskim Komitecie Założycielskim ZZFMO został Teofil Butrym z I KMO. W następstwie represji, ze służby zwolniono 4 funkcjonariuszy zaangażowanych w ruch związkowy.

      Nie wiem, czy pominięcie działalności związkowej funkcjonariuszy MO garnizonu bydgoskiego w tekście poświęconym Bydgoszczy jest celowym działaniem Kopki, czy tylko świadectwem jego braku kompetencji i wiarygodności. Dla mnie to skandal.

    4. Pierwsze impulsy

      k.17 - „Trudno jednoznacznie wskazać kto, gdzie i kiedy po raz pierwszy powiedział publicznie o potrzebie powołania zw. zaw. w MO”. Można już wskazać: 23.03.1981r. NSZZ „Solidarność„ w ulotce „Do Funkcjonariuszy MO” dopiero potem, 20.05.81r. nastąpiła uchwała delegatów jednostek MO zebranych w V KMO Katowice Szopienice. Pierwsze działania organizacyjne podjął 24.05.81 sierż. Ireneusz Sierański z Batalionu Patrolowego KSMO w Warszawie powołując Tymczasowy Komitet Założycielski Związku Zawodowego Funkcjonariuszy MO Garnizonu Warszawskiego.

      25 marca 81 milicjanci w II KMO w Gdańsku...rozesłali rezolucję, która stała się zarzewiem ruchu reformatorsko-związkowego w Milicji Obywatelskiej... Rezolucja niczym kula śnieżna przetoczyła się przez jednostki...”. Kolejny przykład korzystania z moich wczesnych publikacji z 1997 r. Ja pisałem, że „ lawinowy proces” Kopka twórczo przerobił to w „kulę śnieżną”. Prezentowany pogląd jest już nieaktualny w świetle zebranych przeze mnie przez następne lata dokumentów. Zarzewiem ruchu reformatorsko-związkowego (moje określenie!) były zawodowe i społeczne problemy funkcjonariuszy MO, zmiany struktury kadrowej (wykształcenie, pochodzenie społeczne), kryzys władzy i powstanie ruchu reformatorskiego „S” po sierpniu 1980 r. Nadziei na przeprowadzenie reform część funkcjonariuszy upatrywała w ruchu struktur poziomych PZPR, ale szybko nastroje funkcjonariuszy zradykalizowały się, co doprowadziło do powstania ruchu związkowego. Reakcja milicjantów w całej Polsce nastąpiła dopiero po 17 postulatach z zebrania w V KMO Katowice-Szopienice.

      Opisując wydarzenia w V KMO Katowice - Szopienice, związane ze śmiercią zatrzymanego górnika i tymczasowym aresztowaniem sierż. Sepielaka, któremu zarzucono przyczynienie się do tego, Kopka powiela krążącą wówczas wersję o niewinności milicjantów i o tym, że przełożeni nie zamierzali bronić milicjanta. Sekcja zwłok wykazała szereg urazów, złamanie żeber i krwiak podpajęczynówkowy, aresztowanemu milicjantowi komenda wojewódzka zapewniła obrońcę. Sprawa aresztowania dzielnicowego urosła do rangi symbolu i żyła własnym życiem, niezależnie od stanu rzeczywistego. Zupełnie nie nadawała się na iskrę, która rozpaliła ruch związkowy funkcjonariuszy, ale w skomplikowanej wówczas sytuacji społeczno-politycznej, taką rolę spełniła. Co ciekawe, S. Kopka, wówczas dziennikarz resortowego tygodnika „W Służbie Narodu” zamieścił w nim artykuł „Sprawa szopienicka”, w którym przedstawił odmiennie niż teraz (ale zgodnie z rzeczywistym stanem rzeczy) przebieg wydarzeń!

    5. . Szopienicka iskra

      k.18 - „20 maja 81r. w komisariacie w Szopienicach zebrało się 23 delegowanych z jednostek województwa katowickiego funkcjonariuszy”... Nieprawda, przybyło (wg źródeł) ok.120 funkcjonariuszy z 22 jednostek woj. katowickiego. Wybrali prezydium w składzie 23 osób.

      Ponadto, Kopka pisze dwukrotnie, że Szopienice stały się centrum działań organizacyjnych ruchu związkowego. Nie jest to prawda. Centrum działań o charakterze ponadregionalnym stanowiły Warszawa i Kraków, natomiast Białystok, Bielsko Biała, Katowice, Lublin, Szczecin, Suwałki były najsilniejszymi ośrodkami regionalnymi. Do Szopienic przyjeżdżali milicjanci po informacje ale spotykali się z zakazem wejścia do jednostki a jej funkcjonariusze, znający prawdę o wydarzeniach, nie angażowali się znacząco w ruch związkowy, dyżurny wysłał tylko 1 teleks o dacie zjazdu w Katowicach.

      Dalej, Kopka podaje przykłady zebrań funkcjonariuszy m.in., że „W Szczecinie i Policach milicjanci sformułowali szereg postulatów...”. Nie pisze rzeczy ważniejszej, że podjęto tam działania organizacyjne. 25 maja powołano Tymczasowe Komitety Założycielskie w III KMO w Szczecinie, w KMO Police i KMO Goleniów, a 26 maja TKZ Garnizonu Szczecińskiego.

      W komendzie dzielnicowej MO Łódź Śródmieście powołano komitet obrony praw funkcjonariuszy...”. Nieprawda. Nie powołano żadnego komitetu. W KD MO Śródmieście powołano Komisję Środowiskową PZPR Jednostek Terenowych MO Aglomeracji Łódzkiej - organizację „struktur poziomych” PZPR, która popierała powstanie związku zawodowego f. MO - organizatorem był Kazimierz Kolinka. Powołanie komitetu obrony praw funkcjonariuszy było tylko jednym z postulatów z zebrania Kompanii Zmotoryzowanej i Patroli Pieszych KW MO w Łodzi, w dniu 16 maja.

    6. Zjazd warszawski

      k.19 - Nazwa jednostki Batalion Pogotowia i Patroli Zmotoryzowanych jest nieaktualna, od stycznia 1981 r. przemianowano na Batalion Patrolowy. Kopka powtarza mój błąd. „...na 26 maja postanowiono zwołać otwarte zebranie OOP nr 11...”. Już 24 maja sierż. Ireneusz Sierański wraz z kolegami z Batalionu Patrolowego powołał TKZ ZZFMO Garnizonu Warszawskiego i rozesłał dalekopisem informację wraz zaproszeniem delegacji z innych jednostek. Na zebraniu partyjnym 26 maja powołano TKZ o charakterze ogólnopolskim. Zebranie przerwano do 1 czerwca, w oczekiwaniu na stanowisko MSW. Komitet postanowił, że będzie to ogólnopolski zjazd założycielski i takie rozesłano zaproszenia do jednostek MO w całym kraju.

      Dalej Kopka pisze, że esbecy w Warszawie dezinformowali przybyłych delegatów co do miejsca zjazdu, wsadzali do pociągów. „W ten sposób np. z kilkuosobowej grupy łódzkich delegatów na zjazd dotarł tylko Kazimierz Kolinka...”. Nie jest to prawda. Na zjazd 1.06. przybyło 9 delegatów aglomeracji łódzkiej: Zenon Cydzik, Kazimierz Fornalik, Mirosław Jóźwiak, Włodzimierz Kazimierczak, Wojciech Kołodziejczak, Henryk Markiewicz, Waldemar Proczko, Julian Walewski a na zjazd 9 .06. - 7 delegatów. Nie znalazłem wiarygodnych relacji o takich działaniach SB. Jedynie Andrzej Kosiak, delegat z KD MO Łódź Polesie zrelacjonował mi, że po przyjeździe do siedziby Batalionu „ okazało się, że tam była bezpieka w mundurach” ?!, więc powrócił natychmiast do Łodzi samochodem, którym przyjechał z innym delegatem. Kosiak nie pamięta czy było to 1, czy 9 czerwca i oczywiście jego nazwiska nie ma na listach obecności. I znowu, jak w przypadku Bydgoszczy, Kopka przytacza tylko działania struktur poziomych PZPR i ich organizatora, pomijając innych milicyjnych związkowców garnizonu łódzkiego, deprecjonując ich postawę nieprawdziwym stwierdzeniem, że nie dotarli na zjazd!

      Kopka pisze „...około stu milicjantów z kilku województw południowej Polski zjechało do Katowic z zamiarem odbycia zjazdu i podjęcia ważnych decyzji, gdyby do takiego zjazdu nie doszło w Warszawie”.

      Rzeczywiście, zjazd katowicki miał charakter rezerwowego ale informacje Kopki są nieścisłe. Do Katowic przybyło sporo ponad stu delegatów, listę podpisało 112 delegatów z 12 województw (Bielsko Biała, Katowice, Lublin, Częstochowa, Opole, Gdańsk, Legnica, Wrocław, Sieradz, Kielce, Kalisz, Kraków i ZTSP Sułkowice). Zjazd odbył się w siedzibie ZOMO w Katowicach – Piotrowicach, przyjął uchwałę w sprawie powołaniu związku zawodowego f. MO oraz 24 postulaty, m.in. „żądamy politycznego rozwiązywania konfliktów społeczno-politycznych i sprzeciwiamy się używaniu w tych konfliktach organów MO”. Przewodniczącym zjazdu został wybrany Krzysztof Durek z Krakowa, z-cą Zbigniew Żmudziak z Lublina.

    7. . Zjazdowe klimaty

      Drugi podrozdział zawierający tylko prawdę, gdyż składa się wyłącznie z cytatów z nagranych wystąpień na zjeździe.

    8. Powstanie Związku Zawodowego

      Trzeci podrozdział bez uwag, gdyż składa się z zacytowanego dokumentu i opiera na mojej publikacji.

    9. . Milicjanci rozmawiają z generałami.

      k.21 - „....późnym wieczorem do uczestników zjazdu dotarła wiadomość, że w siedzibie MSW gotowa jest do rozmów komisja rządowa(...) ma ona upoważnienie gen. dyw. Cz. Kiszczaka(...). ” K.22 - „Ostatecznie postanowiono, że przedstawiciele obu stron podejmą oficjalne rozmowy od rana 2 czerwca. Delegacja zjazdu zobowiązała się do zawieszenia obrad do 9 czerwca”. Było zupełnie inaczej. Żadna komisja rządowa nie czekała na nas w MSW. To zjazd domagał się rozmów z ministrem s. w. M. Milewskim. Delegacja OKZ pojechała do MSW, ale Milewski nie chciał się z nią spotkać. Rozmawiano z zespołem wyższych przedstawicieli resortu. Informowano, że czekają na decyzję premiera Jaruzelskiego. W końcu gen. Jedynak przekazał nam, że z delegacją OKZ rozmawiać będzie Komitet RM pod przewodnictwem gen. Cz. Kiszczaka (wcześniej o nim nie słyszeliśmy) pod warunkiem zakończenia zjazdu. Do niczego nie zobowiązywaliśmy się. Wróciliśmy do Batalionu i przekazaliśmy propozycję. Zjazd, po burzliwej dyskusji zgodził się na nią i wybrał delegację do rozmów w składzie: W. Mikusiński, E. Szybka, J. Sekuła, Z. Bruliński, B. Marsiske, Z. Żmudziak, K. Durek, I. Sierański, Z. Kledzik, T. Pabiński, L. Marcinek. Zjazd przyjął uchwałę oraz postanowił, że drugi zjazd delegatów odbędzie się 9 czerwca, niezależnie od wyników rozmów i zakończył obrady ok.godz.5 nad ranem, 2 czerwca.

    10. Kulisy rozmów i destrukcja

      k. 22 - „Wybrana delegacja...”. 2 czerwca ok.godz.10 na rozmowy udali się: W. Mikusiński, E. Szybka, J. Sekuła, Z. Bruliński, B. Marsiske, Z. Żmudziak, K. Durek. Pozostali wybrani musieli zająć się pracą organizacyjną w OKZ.

      Nie przypominam sobie, aby, jak pisze Kopka, gen. Kiszczak chciał nas przekupić karierami. Treść podrozdziału to przeinaczona kompilacja moich wcześniejszych publikacji. Komitety Przedstawicieli Milicjantów nie były „koncepcją” ale tylko jedną z nazw dla kompromisowego rozwiązania – powołania organizacji z atrybutami związkowymi ale bez nazwy związek zawodowy.

    11. Zmiany w Związku

      k.23- „Rozmowy w dniach 2 i 5 czerwca 1981... zakończyły się przyjęciem komunikatu”. W tych dniach rzeczywiście odbyły się oficjalne rozmowy z delegacji OKZ z Komisją Koordynacyjną ds. Umacniania Praworządności i Przestrzegania Porządku Prawnego. Nie jest jednak prawdą, to co pisze Kopka w tym podrozdziale.

      Nikt nas nie brał głodem ani nie straszył uwięzieniem, dostawaliśmy normalne obiady, jak członkowie Komisji Koordynacyjnej. W. Mikusiński, E. Szybka i K. Durek nie zgodzili się na projekt rad milicyjnych, w dodatku bez uzgodnienia z delegacją. Żadnej wiadomości o tym „w specjalnym komunikacie” MSW nigdzie nie przekazało. To wszystko wymysł Kopki i jego tajemniczych informatorów. Kopce mylą się daty i wydarzenia. Pisze, że wydarzenia są trudne do odtworzenia. To nie jest trudne, przecież rozmowy z komisją opisałem we wcześniejszych publikacjach a dokumentacja rozmów znajduje się w archiwach publicznych. Historia Rad Milicyjnych została już dawno opublikowana. Nie wierzę, że Kopka, założyciel RM nie czytał tej broszury. S. Kopka nie powinien podawać plotek, że gdzieś panuje jakieś przekonanie, ale powinien oprzeć się na dokumentach i relacjach uczestników rozmów. Skoro tego nie zrobił, to powinien uprzedzić czytelników, że pisze relację z magla.

      W ostatnim zdaniu tego podrozdziału (k.24) Kopka stwierdza: „do zjazdu (9.06.81) w Warszawie nie doszło”. Jest to piramidalna bzdura! najlepiej świadcząca o braku jakichkolwiek kwalifikacji Kopki do pisania o ZZFMO. Dowodem jest choćby lista z 387 podpisami delegatów i ich relacje a także dokumenty służbowe.

      Przebieg wydarzeń wyglądał następująco (opisywałem je we wcześniejszych publikacjach):

      W toku popołudniowych rozmów 2 czerwca, Komisja Rządowa zdecydowanie odrzuciła możliwość powołania związku zawodowego milicjantów, wskazując na negatywne konsekwencje dla spokoju publicznego i stosunków z sojusznikami. Jako rozwiązanie proponowano Rady Milicyjne, na wzór rad żołnierzy.

      Delegacja odrzuciła koncepcję rad milicyjnych gdyż nie miały one struktury organizacyjnej ani osobowości prawnej i działać mogły tylko w poszczególnych jednostkach MO. Jednak doszliśmy do wniosku, że zerwanie rozmów spowoduje natychmiastowe represje i likwidację rodzącego się ruchu reformatorskiego funkcjonariuszy MO, natomiast podtrzymywanie rozmów pozwoli na legalne funkcjonowanie komitetu założycielskiego. Radykalne nastroje na zjeździe wynikały ze szczególnych okoliczności i napięcia emocjonalnego, natomiast w jednostkach MO milicjanci oczekiwali legalnego załatwienia sprawy a nie buntu i rewolucji (co wykazały dalsze wydarzenia). Z jedyną siłą opozycyjną, „Solidarnością”, nie mieliśmy kontaktów i większość milicjantów była nastawiona do niej niechętnie, tak samo, jak „S” do nas. Zaproponowaliśmy kompromis polegający na zrezygnowaniu z nazwy „związek zawodowy” (gdyż nazwa nie miała dla nas znaczenia), ale zachowaniu atrybutów organizacji związkowej (osobowość prawna, struktura pionowa, ochrona działaczy) i umówiliśmy się na rozmowy robocze, w celu sprecyzowania kształtu organizacji. Przed przystąpieniem do rozmów, delegacja nie otrzymała żadnych wytycznych. Wszystko działo się żywiołowo. Jednak we wcześniejszych dyskusjach nt. strategii postępowania Komitet Założycielski ZZFMO brał pod uwagę możliwość kompromisu. Pisze o tym I. Sierański w swoich wspomnieniach: „Naszym stanowiskiem było powołanie do życia organizacji ZZFMO chociaż w dyskusji stwierdzaliśmy, że nie nazwa tworzy jakość organizacji i jej zasady a realizacja postanowień statutowych oraz założonego programu działania”. Podobne stanowisko (zapisane w sejmowym dokumencie) wyraziła delegacja katowickiego GKZ ZZFMO w dn.24.06. podczas spotkania w Sejmie z posłem J. Szczepańskim: „... przekazali opinię, że nie jest dla nich ważna forma organizacyjna czy kształt związku, chodzi o obronę podstawowych praw pracowniczych pracowników MO. Każda struktura która będzie je chronić, będzie zaakceptowana.”

      Po pierwszym dniu rozmów wydano wspólny komunikat:

      „W dniu 2 czerwca 1981r. prezydium Komisji Koordynacyjnej ds. Umacniania Praworządności... w składzie:

      • przew. komisji - gen. dyw. Czesław Kiszczak

      • kom.gł.MO - gen.bryg. Stanisław Zaczkowski

      • z-ca prok.gen.PRL - Józef Żyta

      • wicemin.spr. - Tadeusz Skóra

      • dyr.dep.MSW -gen.bryg. Władysław Ciastoń

      • kom.stoł. MO - gen. Jerzy Ćwiek

      • sekretarz komisji ppłk Józef Białas

      - spotkało się z przedstawicielami delegatów środowisk milicyjnych, zebranych w dniu 1.06.81 w Warszawie w składzie:

      • przew. delegacji -por.Wiktor Mikusiński

      • z-ca przew. - kpt. Edward Szybka

      • członkowie: ppor. Julian Sekuła, mł.chor. Zdzisław Bruliński, plut. Bernard Marsiska, plut. Zbigniew Żmudziak, st.szer. Krzysztof Durek.

      W toku rozmów dyskutowano wszystkie problemy nurtujące środowisko funkcjonariuszy MO a w szczególności kwestię instytucjonalnej ochrony i gwarancji ich interesów. Komisja rządowa wykazała zrozumienie dla trudności towarzyszących pracy funkcjonariuszy resortu spr. wewn. i konieczności rozwiązywania tych spraw.

      gen.dyw. Czesław Kiszczak

      por. Wiktor Mikusiński

      Następnego dnia, 3 czerwca, delegacja rozmawiała w Biurze Prawnym MSW. Informuje o tym, notatka dyrektora Biura Prawnego, płk doc. dr hab. Leonarda Łukaszuka:

      „W dniu 3 czerwca 1981 odbyło się spotkanie z przedstawicielami delegatów środowisk milicyjnych w składzie: przewodniczący delegacji-por. Wiktor Mikusiński, z-ca przew. kpt. Edward Szybka, członkowie: ppor. Julian Sekuła, mł.chor. Zdzisław Bruliński, plut. Bernard Marsiske, plut. Zbigniew Żmudziak,, st. szer. Krzysztof Durek z pracownikami Biura Prawnego. Przedstawiciele delegatów środowisk milicyjnych sformułowali zagadnienia wymagające regulacji. Wyrażają zgodę na regulację w formie uchwały Rady Ministrów pod warunkiem, że w uchwale będą mogły być rozwiązane sprawy, które stawiają.

      Do spraw tych należą:

      • struktura organizacyjna, organ centralny i ogniwa terenowe,

      • specjalna ochrona prawna przedstawicieli samorządu,

      • określenie zakresu działania, z wyróżnieniem sfer, w których samorząd jest konsultantem, współpartnerem i samodzielnym decydentem,

      • regulamin /statut/ po przekonsultowaniu z Min. spr. wewn. zatwierdzony przez organ wyższy, poza resortowy,

      • zabezpieczenie występowania na zewnątrz zwłaszcza na płaszczyźnie partnerskiej do związków zawodowych,

      • uzyskanie osobowości prawnej.

      • Na tym spotkanie zostało zakończone, ponieważ niektórzy spośród przedstawicieli musieli wyjechać do swoich jednostek”.

      Informację o tym spotkaniu przekazało także Prezydium OKZ w komunikacie nr 3, z dn. 3 czerwca.

      Tego samego dnia, w Sejmie, została złożona petycja, aby w projekcie ustawy o związkach zawodowych wpisać uprawnienia związkowe dla funkcjonariuszy MO z deklaracją, że OKZ ZZFMO rezygnuje z prawa do strajku

      Petycję podpisali: przewodniczący OKZ -W. Mikusiński, wiceprzew. E. Szybka i członkowie: K. Durek, B. Marsiske, Z. Bruliński, Z. Żmudziak i J. Sekuła.

      Następne rozmowy z Komisją Koordynacyjną odbyły się 5 czerwca. Trwały od godz.10 do 22. Delegacja starała się przekonać gen. Kiszczaka do kompromisu, on podtrzymywał zakaz działalności związkowej i domagał się uznania rad milicyjnych. Zarzucał nam naruszenie ustaleń z powodu złożenia petycji w Sejmie. W końcu delegacja zgodziła się podpisać protokół uznający dotychczasowe ustalenia, czyli w naszym rozumieniu, rezygnację z nazwy „związek zawodowy” i utworzenie organizacji z atrybutami związku. Szczegóły miały być ustalone w dalszych rozmowach a o ostatecznym przyjęciu zadecydować drugi zjazd delegatów wszystkich województw (data 9 czerwca ustalona na I zjeździe), na który zaprosiliśmy gen. Kiszczaka. Rozmowy zakończyły się ustaleniami:

      „Protokół ustaleń z rozmów przeprowadzonych w dn.2 i 5 czerwca 1981 r.

      W wyniku rozmów między Prezydium Komisji Koordynacyjnej ds. Umacniania Praworządności i Przestrzegania Porządku Publicznego, pod przew. gen. dyw. Czesława Kiszczaka a przedstawicielami środowisk funkcjonariuszy MO pod przew. por. Wiktora Mikusińskiego, kontynuowanych w dn.5 czerwca, przyjęto jako płaszczyznę dalszych rozmów następujące ustalenia:

      • W organach MO i SB nie mogą być tworzone związki zawodowe, dlatego też w celu instytucjonalnego zagwarantowania interesów funkcjonariuszy resortu Spraw Wewnętrznych zostaną powołane w tym resorcie organy przedstawicielskie, których nazwa zostanie ostatecznie ustalona w dokumentach powołujących te organy.

      • Organy te zostaną utworzone na podstawie samoistnej uchwały Rady Ministrów, której integralną częścią będzie statut, szczegółowo określający zakres ich działania, prawa i obowiązki członków.

      • Kwestia struktury tych organów przedstawicielskich zostanie omówiona odrębnie na kolejnym spotkaniu Prezydium Komisji z przedstawicielami środowisk funkcj. MO w dniu 7 czerwca.

      • Spotkanie rozpocznie się o godz.10

      • Do dnia 8 czerwca Biuro Prawne MSW przygotuje projekty Uchwały i statutu. Dokumenty te będą stanowić roboczą podstawę do dalszych prac z udziałem przedstawicieli Biura Prawnego MSW i trzyosobowego zespołu przedstawicieli środowisk Funkcj. MO w osobach: kpt. Szybka, por. Mikusiński, st. szer. Durek oraz sekretarza Komisji ppłk Białas.

      • W dniu 7 czerwca projekty dokumentów zostaną omówione na posiedzeniu Prezydium Komisji i przedstawicieli środowisk funkcjonariuszy MO. Uzgodniony projekt zostanie przesłany do Biura Prawnego Urzędu Rady Ministrów w celu podjęcia stanowiska przez ekspertów a ewentualne poprawki zostaną omówione na kolejnym spotkaniu Prezydium Komisji i przedstawicieli środowisk Funkcj. MO.

      • Ostateczny projekt zostanie przedstawiony reprezentantom funkcjonariuszy MO ze wszystkich województw.

      Niniejszy protokół ustaleń, podpisany przez wszystkich uczestników rozmów, stanowi jednocześnie komunikat o wynikach rozmów, który w formie telegramu zostanie przekazany w dniu 5 czerwca do jednostek MO.

      Przewodniczący Komisji - gen dyw. Czesław Kiszczak

      Przewodniczący delegacji - por. Wiktor Mikusiński

      Z-ca Komendanta Głównego MO -gen. bryg. J. Bejm

      Z-ca Prokuratora Generalnego PRL - J. Żyta

      Dyr. Departamentu MSW - gen. bryg. W. Ciastoń

      Komendant Stołeczny MO - gen. bryg. J. Ćwiek

      Sekretarz Komisji - płk J.Białas

      Radca prawny MSW - Krasnodębski

      Kom. Wojew. Kraków - kpt. E. Szybka

      Kom. Wojew. Kraków - ppor. L. Marcinek

      Kom. Wojew. Lublin - ppor. J. Sekuła

      Kom. Wojew. Bielsko Biała - mł chor. Z. Bruliński

      Kom. Wojew. Katowice - st. sierż. T. Pabiński

      Kom. Wojew. Nowy Sącz - plut. B. Marsiske

      Kom. Wojew. Kraków - st. szer. K. Durek.”

      Następnego dnia przedstawiliśmy wyniki rozmów na zebraniu Komitetu Założycielskiego. Ustalenia i koncepcja kompromisu zostały skrytykowane, członkowie delegacji też doszli do wniosku, że wyprowadzono nas w pole. Podjęliśmy uchwałę, że powołujemy tylko związek zawodowy i nie podpisujemy żadnych kompromisowych ustaleń. Prezydium OKZ wydało komunikat nr 5:

      „W dniu 6.06.81 r. ukazał się telefonogram nr 7992/81 podpisany przez gen. Beima, mówiący o zakończeniu kolejnej tury rozmów z Komisją Rządową i przedstawicielami środowisk milicyjnych. Dołączono do niego protokół z ustaleń. Z komunikatu wynika, że Komisja Rządowa stanowczo sprzeciwia się możliwości powstania Związku Zawodowego Funkcj. MO i SB i proponuje utworzenie innej organizacji na mocy uchwały Rady Ministrów. Komitet Założycielski ZZ Funkcj. MO i SB stoi na stanowisku, że jedyną możliwością gwarantującą rozwiązanie wszystkich problemów nurtujących funkcj. resortu jest utworzenie Związku Zawodowego. Wyniki rozmów z Komisją Rządową zostaną przedstawione Zjazdowi który odbędzie się dnia 9 czerwca 81r. godz. 14 w Warszawie, przy ul. Stalingradzkiej 30 w siedzibie Batalionu Patrolowego KSMO Warszawa, celem podjęcia uchwały.

      Uwaga: treść komunikatu po otrzymaniu należy natychmiast podać do wiadomości innych jednostek MO na terenie całego kraju.

      Za prezydium: Wiktor Mikusiński, Edward Szybka, Ireneusz Sierański”

      7 czerwca delegacja OKZ, powiększona o Zdzisława Kledzika, rzecznika prasowego OKZ, spotkała się z Komisją Koordynacyjną. Przedstawiliśmy stanowisko OKZ ZZFMO i wycofaliśmy się z poprzednich ustaleń z dn.5 czerwca. Gen. Kiszczak oświadczył, że w takim razie zarządzi wybory do Rad Milicyjnych w jednostkach MO, wyjaśni się układ sił i wtedy będzie można od początku rozmawiać. Jeszcze raz powtórzyłem zaproszenie na zjazd 9 czerwca, na którym mógłby przedstawić swoją propozycje. Z odpowiedzi wynikało, że jeżeli nie on, to ktoś z władz resortu będzie. I na tym rozmowy się zakończyły.

      OKZ wysłał komunikat nr 7:

      „W dniu dzisiejszym tj. 7.06.81 zostały zawieszone rozmowy z Komisją Rządową do dnia 9.06.81 z powodu niemożności ustalenia wspólnego stanowiska. W dniu 9.06. 81 o godz.14 w Warszawie odbędzie się w Batalionie Patrolowym KSMO przy ul. Stalingradzkiej 30 Zjazd Delegatów będących członkami Komitetu Założycielskiego oraz delegatów jednostek dotychczas nie uczestniczących w ruchu związkowym. Wszyscy delegaci zobowiązani są do posiadania pełnomocnictw i 3 egz. list osób zgłaszających dobrowolny akces wstąpienia do Związku Zawodowego Funkcjonariuszy MO.

      Na Zjeździe w dniu 9.06. będzie obecny przedstawiciel Komisji Rządowej, który przedstawi stanowisko Komisji Rządowej.

      Komunikat powyższy należy przekazać do wiadomości wszystkich funkcjonariuszy MO w całej Polsce.

      Przewodniczący Ogólnopolskiego Komitetu Założycielskiego Związku Zawodowego Funkcjonariuszy MO - Wiktor Mikusiński.”

      8 czerwca OKZ obradował w siedzibie Batalionu Patrolowego przygotowując zjazd, wysyłając komunikaty, szykując dokumentację potrzebną do rejestracji związku. W gorącej atmosferze, Prezydium postanowiło zorganizować strajk milicjantów. Wówczas złożyłem rezygnację ze stanowiska przewodniczącego OKZ, nie chciałem bowiem robić rewolucji i przekonany byłem, że milicjanci nas nie poprą. Dwóch przedstawicieli OKZ pojechało do gen. Beima aby powiadomić go o naszych decyzjach. Wrócili z informacją, że kierownik sztabu MSW Operacji „Lato 80” wydał decyzję o wprowadzeniu stanu podwyższonej gotowości i odwołaniu zjazdu a gen. Beim zagroził sądem wojskowym im i wszystkim, którzy naruszą wymogi stanu „PZ”. Obiecał, że po ustaniu przyczyn stanu „PZ” wznowione zostaną rozmowy, co zostało potwierdzone w telegramie KGMO do komend wojewódzkich MO. Postanowiliśmy nie odwoływać jednak zjazdu.

      9 czerwca na zjazd przyjechało ok. 400 delegatów (listy obecności podpisało 387). OKZ, aby nie dawać pretekstu do represji, wydał o godz.12 „komunikat specjalny”:

      „W związku z aktualną sytuacją społeczno-polityczną w kraju a także decyzją kierownika sztabu MSW o ogłoszeniu stanu podwyższonej gotowości „PZ”, zjazd zwołany na dzień dzisiejszy formalnie odbyć się nie może. Delegatów poszczególnych województw zobowiązuje się do przekazania niniejszej informacji i treści przekazanych przez członków prezydium wszystkim funkcjonariuszom. Obowiązkiem przybyłych jest wzmożenie pracy organizacyjnej i działalności w swoich jednostkach na rzecz tworzenia związków.

      Rozmowy z Komisją Rządową przy aktualnym jej stanowisku są bezprzedmiotowe. Komisja Rządowa nie wyraża zgody ani na utworzenie związku zawodowego funkcjonariuszy MO ani na tworzenie organu zastępczego o pełnych rozwiniętych strukturach pionowych. Polecamy przybyłym delegatom zbieranie podpisów pod petycją do Sejmu PRL z prośbą o zmianę projektu ustawy o związkach zawodowych w pkt.13 zabraniającym funkcj. MO tworzenia związków zawodowych. Sprawą najpilniejszą jest tworzenie wojewódzkich komitetów założycielskich. Na przyszły zjazd który odbędzie się w tydzień po zakończeniu stanu „PZ” delegować należy po 5 delegatów z każdego wojew., którzy legitymować się będą imiennymi upoważnieniami.

      Podpisali wiceprzewodniczący OKZ ZZFMO – E. Szybka, K. Kolinka, sekr. K. Durek”.

      Zjazd trwał krótko, aby nie narażać delegatów na represje. Podczas zjazdu, poinformowano o rozwiązaniu Batalionu Patrolowego, co spowodowało, że część delegatów zaczęła wracać do swych jednostek. Na zjeździe ustalono, że należy działać w konspiracji, zbierać składki oraz informacje o represjach, o łamaniu praworządności (dokumentowanie przyp. nadużyć kierownictwa jednostek, tuszowania afer), prowadzić akcje propagandowe, utworzyć sieć kurierów. Po zakończeniu zjazdu, delegaci woj. katowickiego powołali Garnizonowy Komitet Założycielski.

      Dłużej trwało posiedzenie Prezydium OKZ, na którym potwierdziłem swoją rezygnację. W głosowaniu na przewodniczącego OKZ wybrano Ireneusza Sierańskiego, który 2 głosami pokonał drugiego kandydata, Zbigniewa Daciuka. Ponadto dokooptowano 6 nowych członków Prezydium i zatwierdzono z niewielkimi zmianami projekt statutu, który poprzedniej nocy opracowali W.Mikusiński i K.Durek.

      Prezydium opracowało uchwałę zjazdu i wniosek o rejestrację związku, jednak z obawy przed konsekwencjami złamania rygorów stanu „PZ”, antydatowało te dokumenty, wpisując datę 2.06.

      Jak napisał w swoich wspomnieniach Ireneusz Sierański: „Druga tura zjazdu zaowocowała przyjęciem statutu oraz wniosku o rejestrację. Był to ostatni ogólnokrajowy zjazd FMO jaki udało się zorganizować”.

      Mimo początkowo rewolucyjnych nastrojów, nikt już nie myślał o strajku czy okupacji budynku. Milicjanci chcieli działać legalnie, bez narażania się na represje. Działacze związkowi nie mogli liczyć na skuteczne wsparcie ze strony załóg nawet swoich jednostek

      Dzisiejsi odważni, śmiało krytykujący ówczesnych organizatorów ruchu związkowego, wypisujący bzdury i kłamstwa, siedzieli wtedy cicho, jak mysz pod miotłą i zakładali rady milicjantów jak Kopka.

    12. . Fiasko dialogu, czyli koniec rozmów

      Wniosek o rejestrację ZZFMO został złożony w sądzie 10 czerwca a nie 11, jak pisze Kopka na k.24 i nie podaje, co działo się dalej. Wyjaśnię więc, że ze względów na braki formalne, sąd zwrócił wniosek do uzupełnienia. Mimo różnych prób, Prezydium OKZ nie mogło wniosku i dokumentów należycie uzupełnić, powstał więc 23 czerwca nowy, 29 osobowy, Komitet Założycielski, który przy pomocy mec. S. Szczuki ostatecznie złożył nowe dokumenty rejestracyjne 25 lipca.

      Pełnomocnikami OKZ ZZFMO rejestrującymi związek zostali: I. Sierański, W. Jaworski, L. Marcinek, Z. Żmudziak.

      k.24 - „ 22 września z przedstawicielami KZ ZZFMO spotkał się kom. gł. MO gen. J. Beim ...poprosił o 3 dni na zajęcie stanowiska” - jest to informacja wyssana z palca, Kopka nie przytacza źródła ani dowodów.

      Tymczasem w ciągu tych dni, a więc przed rozprawą wyznaczoną na 25 września....podjęto szeroką akcję szykanowania działaczy, przeprowadzano rozmowy ostrzegawcze, zmuszano do podpisywania zobowiązań, kilkudziesięciu zwolniono ze służby....” - zwolnienia i podpisywanie lojalek rozpoczęto już po 11 czerwca i w ciągu miesiąca zwolniono największą, ponad 90 osobową grupę milicjantów. Nie znalazłem informacji aby we wrześniu nastąpiły tak liczne zwolnienia milicjantów- wiadomo tylko o 1. Gdzie Kopka ma na to dowody?

      Na rejestrację dotarło kilkudziesięciu milicjantów...” - milicjantów było tylko dwóch, reszta to już zwolnieni, b. milicjanci - powstały w Hali Gwardii Komitet Protestacyjny liczył 37 osób (w tym żona b.funkcjonariusza).Występujący w mundurze K. Kolinka, nie został wcześniej zwolniony, gdyż, jako wiceprzew. KKP KW PZPR w Łodzi objęty był nomenklaturą. Zwolniony został dyscyplinarnie w dn. 25.09.81.

    13. . Pacyfikacja

      k.24-„Zostali brutalnie spacyfikowani przez pododdział ZOMO i rozpędzeni...”- nieprawda. Wszystko odbyło się b. kulturalnie. Po rozmowie z z-cą kom. stołecznego płk Celakiem i d-cą ZOMO płk. Rusinowiczem, wszyscy spokojnie wyszli z hali. Potwierdził to także Z. Żmudziak w swoim wystąpieniu podczas obrad I Krajowego Zjazdu NSZZ„S” w Gdańsku. Po co Kopka tworzy fałszywą martyrologię?

      ...zwolniono ze służby 96 działaczy związkowych- najwięcej po 15 z KSMO i KWMO w Katowicach” . Liczba zwolnionych nie jest jednak dokładna, jak ustaliłem zwolniono o wiele więcej (ok.120) w tym w Warszawie 23 a w Katowicach 17. Pod pretekstem działalności związkowej zwalniano także funkcjonariuszy którzy popełnili wykroczenia dyscyplinarne lub przestępstwa. Z różnych względów stosowano korzystniejszy sposób odejścia ze służby - zwolnienie dla dobra służby zamiast zwolnienia dyscyplinarnego. Stosowano również procedurę odwrotną, chcąc dodatkowo ukarać, zwalniano działaczy związkowych za przewinienie dyscyplinarne lub zmuszano do odejścia na wcześniejszą emeryturę.

    14. Milicyjny związek a „ Solidarność ”

      Nie ma tu żadnej analizy skomplikowanego i zmieniającego się stosunku OKZ do Solidarności. Informacja o stanowisku L. Wałęsy pochodzi z mojej publikacji. k.25- „ Około 100 działaczy zostało członkami NSZZ„S”- skąd taka zadziwiająca informacja?

      To kolejny, propagandowy wymysł Kopki. Nie znalazłem na ten temat żadnych informacji. „W dniu 14 listopada przedst. OKZ ZZFMO ...spotkali się z L. Wałęsą...” - wcześniejsze spotkanie (działacze z Nowego Sącza i Krakowa) miało miejsce w lipcu oraz 28 września, podczas zjazdu „Solidarności” w Hali Olivii w Gdańsku.

      10 grudnia J. Sekuła ...uczestniczył w obradach prezydium KK „S”- nie tylko on. Oprócz niego byli także inni członkowie OKZ: Krzysztof Florczykowski, Ireneusz Sierański, Marian Lemke. Delegacja OKZ była również na posiedzeniu KK „S” 11 grudnia.

      Dalej, Kopka ma wyraźne trudności z następstwem czasowym wydarzeń, co po raz kolejny świadczy, że nie wie, o czym pisze.11 grudnia KKW„S” podjęła uchwałę....Delegację milicyjnych związkowców zaproszono na I Krajowy Zjazd „S” w Gdańsku”. Wbrew temu, co podaje Kopka, KK„S” nie zaprosiła wtedy naszej delegacji, bo I Krajowy Zjazd już dawno się odbył, a po 11 grudnia wprowadzono stan wojenny. Delegacja OKZ ZZFMO została zaproszona na zjazd „S” 25 września.!

    15. . Internowani, wygnani

      k.26- „Dalsza działalność związkowa miała charakter quasi konspiracyjny”..- Znowu nie wiadomo o jaki okres chodzi. Jeżeli poprzedni podrozdział kończy się na dniu 11 grudnia 1981, to dalszej działalności już nie było.

      Informowali...o aresztach stosowanych wobec zwolnionych działaczy” - w toku wieloletniej kwerendy nie zebrałem informacji o aresztowaniach milicyjnych działaczy w okresie do stanu wojennego. Dlaczego Kopka nie podaje żadnych przykładów?

      W grudniu siedmiu b. milicjantów podjęło głodówkę w stoczni szczecińskiej” - dokładnie 10 grudnia. Po spotkaniu z Wałęsą, do Szczecina wrócił nie tylko J. Sekuła, ale i reszta delegacji. „W stanie wojennym internowano ok.30 działaczy (cytat z mojej publikacji) kilkunastu aresztowano” - ostatnio ustaliłem, że internowano 25 b. funkcjonariuszy -działaczy związkowych, w tym 2 zostało tymczasowo aresztowanych. Po co ta propagandowa martyrologia.? Chyba że Kopka ma dokumentację, niech udowodni.

      Podkreślam, że zarzuty, jakie czynię Kopce nie dotyczą interpretacji, ale faktów. Nie zapoznawszy się wcześniej z dostępną dokumentacją, nie powinien pisać historii naszego ruchu.

      Muszę również odnieść się do rozdziału IV, gdzie w podrozdziale 5, Kopka pisze, że postawiłem się w dwuznacznym świetle w związku z podjętą przez Jana Jabłońskiego inicjatywą założenia związku zawodowego milicjantów. Jak zwykle, Kopka nie podaje źródeł i jak zwykle, nadal jestem celem jego ataków. (Co mnie już nie dziwi, bo kiedy on zakładał Rady Milicjantów, ja siedziałem w obozie internowanych). Na spotkaniu u Jabłońskiego, w październiku 1989 r., odmówiłem udziału w zakładaniu związku zawodowego, gdyż nie miałem nic wspólnego z milicją, nie byłem, ani emerytem, ani rencistą ani funkcjonariuszem

      W sytuacji, gdy odwaga staniała i uchwalenie ustawy o policji było kwestią paru miesięcy, uważałem podejmowanie takich działań przez kilku emerytów i mnie, za niepoważne, za deprecjację pracujących funkcjonariuszy, do których powinna należeć inicjatywa.

      Wspierałem za to reformy resortu spraw wewnętrznych w różnych publikacjach, m.in. kierując 21.03.1989 r. pismo do zespołu ds. pluralizmu związkowego „Okrągłego stołu” i zamieszczając list do posłów i senatorów w „Gazecie Wyborczej” z 2.10.1989 r. Przypomnę też, że w tym okresie, oprócz wspierania reform ustrojowych, palącą sprawą było zorganizowanie pomocy represjonowanym b. funkcjonariuszom MO. Z inicjatywą powołania w tym celu stowarzyszenia wystąpiła w 1990 r. grupa krakowskich funkcjonariuszy, w zebraniu założycielskim uczestniczyło 18 b. funkcjonariuszy z terenu całej Polski, a członkiem komitetu założycielskiego był m.in. Julian Sekuła - późniejszy przewodniczący ZW NSZZ P w Lublinie i członek ZG NSZZ Policjantów. Do rejestracji stowarzyszenia ostatecznie nie doszło, gdyż wszelkie problemy miał rozwiązać związek zawodowy policjantów, co szumnie zapowiadał ówczesny wiceprzewodniczący KKW, Jan Jabłoński.

      Po lekturze „Niebieskiego Związku”, czytelnik będzie miał bardzo wypaczony obraz ruchu reformatorsko - związkowego funkcjonariuszy MO w 1981 r. Ale taki sposób przedstawienia historii przez Sławoja Kopkę nie jest chyba przypadkiem i nie wynika tylko z braku przygotowania. Jest on również autorem rocznicowego (maj 2005r) wydania „Związkowego Przeglądu Policyjnego”, organu ZG NSZZ Policjantów. M. innymi zamieścił tam wspomnienia „zasłużonych” twórców tego związku, m.in. Wojciecha Łabędzia, który nawet odwołuje się do tradycji 1981 r. W rzeczywistości, Łabędź, od początku służby w resorcie był funkcjonariuszem SB. Z wygodnego stanowiska w Biurze Paszportów MSW przeniesiony został do Wydziału III SB KSMO. W stanie wojennym wsławił się brutalną gorliwością w zwalczaniu opozycji. Pod koniec l.80. przeniesiony został do Wydziału Dochodzeniowo Śledczego SUSW a stamtąd do Batalionu Patrolowo Interwencyjnego. W październiku 1990 r., po występach w telewizji, gdzie produkował się jako przewodniczący Zarządu Wojewódzkiego NSZZ Policjantów, został rozpoznany przez kolportera prasy podziemnej, jako sprawca jego pobicia i znęcania się. „Gazeta Wyborcza” z 5.10.1990 r., na pierwszej stronie opublikowała artykuł na ten temat pod tytułem „Odnowiciel policji”, dodając jeszcze inne, niechlubne informacje o Łabędziu. W. Łabędź zwolnił się ze służby.

      Kopka ukrywa przeszłość Łabędzia i w swoim komentarzu żałuje, że tak szybko odszedł z policji. Pisze nawet, że Łabędź ma „trochę żalu, że to wszystko potoczyło się nie tak, jak sobie wyobrażał”. Należy tu dodać, na szczęście dla nas.

    (W październiku i grudniu 2005 r. zwróciłem się do ZG NSZZ Policjantów i redakcji Związkowego Przeglądu Policyjnego o opublikowanie powyższej recenzji - nie ukazała się. Ukazała się za to kolejna publikacja, fałszywie przedstawiająca historię naszego ruchu, pt. „Zakazany Związek”- recenzja wkrótce).

    Wiktor J. Mikusiński



  4. „Zakazany Związek” czyli c.d. historii ZZFMO nieprawdziwej

    NSZZ Policjantów wydał książkę Sławoja Kopki pt. „Zakazany Związek”. Jak zastrzega się autor w posłowiu, nie jest to naukowa monografia ani źródło historyczne, ale opowieść o czasach sprzed 25 lat. Nie może to jednak stanowić usprawiedliwienia dla kłamstw, oszczerstw i fałszerstw na temat ruchu związkowego milicjantów w 1981 r., licznie zawartych w tej opowieści. Kontynuuje on w ten sposób swoje oszczercze dzieło, rozpoczęte „Niebieskim Związkiem”, wydanym z okazji 15 - lecia związku zawodowego policjantów, w którym umieścił rozdział o naszym ruchu w 1981 r.

    Między „Zakazanym Związkiem” a „Niebieskim Związkiem” jest kolosalna różnica w treści, której autor nie wyjaśnia, chcąc ukryć kompromitację. Więc ja wyjaśnię. Jest to wynik mojej recenzji (niestety, „Związkowy Przegląd Policyjny” nie zechciał jej opublikować) w której wykazałem, że Kopka popełnił plagiat, nie ma pojęcia o czym pisze, zaprzecza oczywistym faktom i snuje fałszywe domysły.

    W „Zakazanym Związku” Kopka, przymuszony moją recenzją, usunął już największe bzdury np: w „Niebieskim Związku” napisał, że drugiego zjazdu delegatów, 9 czerwca, nie było!, natomiast w „Zakazanym Związku” aż 7 stron o jego przebiegu, nie tłumacząc, dlaczego tak radykalnie zmienił zdanie. Podobne różnice dotyczą rezolucji II KMO w Gdańsku (k.21), wydarzeń z udziałem sierż. Sepielaka w V KMO w Szopienicach (k.23), zebrania delegatów 20.05. w Szopienicach (k.28), inicjatywy łódzkiej (k.37), inicjatywy bydgoskiej (k.108). Szczególnym popisem ignorancji Kopki było stwierdzenie na k.25 „Niebieskiego Związku”, że 11 grudnia 81 r. Krajowa Komisja Wykonawcza „Solidarności” zaprosiła delegację milicyjnych związkowców na… I Krajowy Zjazd Delegatów!!! Gdy tymczasem zjazd „Solidarności” w hali „Oliwii” odbył się już dawno i delegacja OKZ ZZFMO wystąpiła na sali obrad 28 września. W „Zakazanym Związku”, po mojej recenzji już się poprawił, ale za wcześniejszy bełkot nie przeprosił.

    Kopka nie byłby jednak sobą, gdyby nie posługiwał się nadal nieprawdą, tym razem koncentrując się na mnie. Robi to w iście gebelsowskim stylu, uważając, że kłamstwo powtórzone 100 razy, uznane zostanie za prawdę. Wykorzystuje w tym celu relacje trzech emigrantów Ireneusza Sierańskiego, Tadeusza Bartczaka i Włodzimierza Jaworskiego, którzy kierowani złą wolą, złą pamięcią i emigracyjnymi frustracjami, stworzyli sobie po latach fałszywy obraz przeszłości, o czym Kopka dobrze wie. Ratując swoją pamięć, przekręcają moje wspomnienia z Karty nr 35. Rozpuszczana przez Sierańskiego plotka, że jestem agentem SB, też zrobiła swoje, Kopka robi w tej sprawie różne aluzje.

    Z IPN otrzymałem status pokrzywdzonego i teczki. W jednej z nich, IPN 00200/1184, na k.16 znajduje się: „Wyciąg z informacji tw. „Rybak” z dnia 28.09.82r. ...Wśród ZZFMO też są kłopoty i właśnie Sierański rozpowiada, że Wiktor Mikusiński jest agentem SB. Podobno ktoś z kadr KSMO przekazał mu wiadomość, że Mikusiński otrzymuje pensje z KSMO oraz, że awansował na kapitana. Poza tym stale coś pisze i wyrzuca na zewnątrz…. Por. A. Kluczyński”. Bez względu na to, czy Sierański rozpowiadał tak tylko z głupoty, czy była to prowokacja SB, aby skłócić środowisko internowanych w Białołęce milicjantów, efekt trwa do dzisiaj. Ale tylko w naszym środowisku. Bo ludzie opozycji natychmiast przejrzeli prowokację i w podziemiu działałem aż do 1989 r. SB była tego świadoma i już 13.10.82 r. naczelnik Wydziału III-2 KSMO pisał w informacji, że w związku z rewelacjami Sierańskiego „panuje podejrzenie o prowokację SB”. Dodam, że informacja o pisaniu grypsów jest trafna. Z obozu w Białołęce przemyciłem dwa artykuły, które ukazały się w podziemnym piśmie „Przegląd”, wyd. im. Konstytucji 3 Maja, z lipca i października 1982 r., w tym ostatnim „Wspomnienie na święto milicji”, zawierający refleksje o naszym ruchu. A na kapitana, czyli nadkomisarza awansowałem dopiero w 1993 r., w Komendzie Stołecznej Policji.

    Ostatnio otrzymałem z IPN kolejne dokumenty i wiem, że postawa Sierańskiego wynika nie tylko z głupoty ale i z prowokacji. Świadczy o tym rozpracowanie operacyjne prowadzone od 20.10.1981 r. przez Wydział III-1 KSMO w sprawie środowiska zwolnionych milicjantów. W planie czynności zapisano w pkt. II.2 „ podjęcie działań destrukcyjnych mających na celu doprowadzenie do rozłamu” wśród działaczy. Jak widać, działania te okazały się skuteczne dopiero po 25 latach i to przy pomocy S. Kopki oraz ZG NSZZ Policjantów.

    Muszę też z przykrością stwierdzić, że kilku kolegów, zamiast sięgnąć do dokumentów i odświeżyć sobie pamięć, ulega manipulacjom Kopki i Sierańskiego i potakuje im, potwierdzając kolejne kłamstwa bądź wymyślają nowe, jak sądzę, po to, aby tylko Kopka o nich napisał. Dotyczy to w szczególności A. Radzickiego i J. Sekuły.

    Muszę dodać tu komentarz. Uczciwy człowiek, gdy nie pamięta, to mówi, że nie pamięta a nie kłamie, aby wydać się ważniejszym i zaspokoić oczekiwania pytającego. To stary kłopot ze świadkami i jako dochodzeniowiec, znam to zjawisko.

    Nie bez powodu piszę o manipulacji Kopki. Potwierdził to Mirosław Basiewicz, na którego Kopka bezpodstawnie się powołuje. Basiewicz zaprzecza, że mówił Kopce, iż jestem człowiekiem z nikąd, że wyłudziłem od niego jakieś materiały, że nie było mnie w Hali Gwardii. Podobnie zaprzecza Zbyszek Daciuk.

    Wszystkich, którzy sądzą, że nasza działalność zachowała się tylko w ich ułomnej pamięci, informuję, że są dokumenty i to cały komplet. Wielkim zaskoczeniem było dla mnie to, że w IPN znajduje się całe archiwum KZ ZZFMO, prowadzone od 26 maja do 19 października 1981 r. W tym właśnie dniu I. Sierański wydał je funkcjonariuszom z KSMO, którzy przyjechali do niego w związku z prowadzonym dochodzeniem w sprawie okupacji Hali Gwardii. Są wszystkie protokóły z posiedzeń komitetu, listy obecności ze zjazdów, komunikaty, ulotki. Nie wiedziałem dotychczas o tym i jak sądzę, nie wiedział nikt z członków komitetu. Dzięki temu, mogę teraz wykazać wszystkie kłamstwa. Oba „dzieła” Kopki zioną taką nienawiścią do mnie, że nie można uważać tego za nieświadomą pomyłkę.

    Kopka ( b. pracownik frontu ideologicznego resortu) nie przywiązuje żadnej wagi do rzetelnego przekazu, daty i liczby to u niego rzecz dowolna. Przytoczę kilka przykładów. Np. na k.11 „Zakazanego Związku” pisze (powołując się na jakieś propagandowe wypowiedzi) że prawie wszyscy byli członkami PZPR. Tymczasem statystyki kadrowe MSW podają, że na przełomie lat 1970/80, członkami PZPR było średnio ok.55% funkcjonariuszy MO a ZSMP ok.20%. Na k.30 pisze, że z KMO w Krościenku 11 maja wyszedł sygnał…Nieprawda, telefonogram z Krościenka wysłano w nocy z 23 na 24 maja.

    Na k.103 powtarza (powołując się na Sierańskiego) że wniosek o rejestrację związku złożony został 12 czerwca. Jest to nieprawda, w rejestrze sądowym oraz na kopii wniosku widnieje datownik 10 czerwca. Sierańskiemu myli się wszystko i całkowicie zapomniał jak wyglądał przebieg rejestracji związku. Otóż 12.06. sąd zwrócił wniosek do uzupełnienia ze względu na brak podpisów. 23.06. powstał „drogą korespondencyjną” nowy, 29 osobowy Komitet Założycielski, który podjął (również korespondencyjnie) nową uchwałę i złożył wniosek do sądu 29.06, lecz również i ten został zwrócony. Dopiero przy pomocy mec. Stanisława Szczuki, 27 lipca 1981 został złożony prawidłowy, nowy wniosek nowego komitetu. Akta rejestracyjne Kopka pomija milczeniem, gdyż ich ujawnienie obaliłoby wiarygodność Sierańskiego.

    Na k. 63 i 68, Kopka obszernie cytuje Sierańskiego, że nikt mnie nie znał, że on poznał mnie dopiero 1 czerwca, na sali zjazdu, gdy przedstawił mnie I sekr. KZ PZPR, że ujrzał mnie wtedy w towarzystwie gen. Ćwieka. Na k. 70 cytuje Bartczaka, Basiewicza? i Kuśmirka, że byłem człowiekiem znikąd. Mogę to tłumaczyć tylko chorobą, zwaną amnezją (bo Sierański w swoich wspomnieniach pisanych w l.1983/84, przedstawia przebieg wydarzeń zupełnie inaczej, zgodnie z prawdą).

    Z Sierańskim poznaliśmy się o wiele wcześniej, na imprezach zetesempowskich w Komendzie Stołecznej, gdzie był on członkiem władz tej organizacji. Dlatego też, gdy ponownie przyjechałem do Batalionu Patrolowego w dniu 27 maja, Sierański od razu dokooptował mnie do Prezydium Tymczasowego Komitetu Założycielskiego NSZZ FMO. Protokólant posiedzenia, Andrzej Siennicki z Batalionu Patrolowego, tak zapisał: „Do prezydium Komitetu zgłosił się por. Mikusiński z KSMO, zadeklarował swoją pomoc. Ustalono powołać zespół do spraw opracowywania dokumentów. Do zespołu akces swój zgłosił Wiktor Mikusiński. Propozycję por. Mikusińskiego przyjęto jednogłośnie. Następnie por. Mikusiński zobowiązał się do przestrzegania tajemnicy obowiązującej w zakresie działalności tymczasowego komitetu założycielskiego i komitet będzie bronił por. Mikusińskiego w razie wyciągnięcia do niego przez przełożonych wniosków dyscyplinarnych...”.

    29 maja TKZ omawiał organizację zjazdu delegatów i w protokóle zapisano: „W sprawie tej głos zabrali Mikusiński i tow. Bartczak”. Tego samego dnia, TKZ, po rozmowach z delegacją MSW, wydał „Oświadczenie TKZ NSZZ Funkcjonariuszy MO złożone wobec przedstawicieli MSW w dniu dzisiejszym” podpisane przez : Sierańskiego, Bartczaka, Jabłońskiego, Jaworskiego, Krzyżewskiego, Daciuka, Siennickiego, Szymańskiego, Basiewicza, Kotusiewicza, Kuśmirka, Kledzika, Bednarka, Pabińskiego, Wieczorka, Mikusińskiego. - odbiór pokwitował płk. L.Stemplewski. Skład Prezydium TKZ Sierański podał także w komunikacie nr 5. Zgodnie z moim „przydziałem”, opracowałem referat TKZ na zjazd. Gdyby ktoś „inaczej” pamiętał, to oryginał referatu z moim odręcznym podpisem znajduje się w archiwum IPN.

    Kopka, opisując na k.50-52 zebrania Prezydium TKZ, celowo ukrywa moją działalność w Komitecie. Na k. 50 nie podaje, że 29 maja odbyły się rozmowy z delegacją MSW, której wręczyliśmy nasze „Oświadczenie”, nie podaje tytułu oświadczenia a cytując jego fragment na k.51, ukrywa nazwiska osób które je podpisały. Jak sądzę, robi tak, aby uwiarygodnić Sierańskiego i korzystać z jego kłamliwych relacji.

    Kopka, sądząc prawdopodobnie, że jest jedynym posiadaczem nagrań i zapewne umocniony w tym przekonaniu moimi licznymi apelami w prasie o poszukiwaniu dokumentów, w sposób fałszywy przedstawia również przebieg zjazdu delegatów 1.06. Udowodnię to poniżej, gdyż otrzymałem komplet nagrań od kolegów-delegatów. Pisząc o zjeździe, Kopka cytuje tylko fragmenty nagrań, które mnie nie dotyczą. Natomiast wszystko co mnie dotyczy, pochodzi od Sierańskiego lub osób, które na zjeździe nie były! Jest to charakterystyczna taktyka Kopki, bowiem zawsze może się usprawiedliwić: to nie ja kłamię, to inni kłamią. Przebieg zjazdu był zupełnie inny niż to podaje Kopka. Przedstawię go w skrócie, koncentrując się na manipulacjach Kopki.

    Nieprawda jest, co pisze Kopka na k.73, że zjazd rozpoczął się od odczytania pisma MSW które przywiózł jakoby gen. Ćwiek. Komendanta Stołecznego nie było na zjeździe. Zjazd rozpoczął o godz.14,30 sekretarz POP PZPR Batalionu, M. Kurzep. Stwierdził, że kontynuuje przerwane zebranie z 25 maja. Do prezydium zaprosił I i II sekretarza KZ PZPR KSMO oraz płk Laskowskiego, dowódcę Batalionu. Na wniosek z sali, przewodniczącym zebrania wybrano sierż. Sierańskiego, który na wstępie przedstawił skład TKZ , w tym odczytując moje nazwisko. Każdego z członków TKZ sala witała oklaskami. Wyczytując nazwisko Florczykowskiego, dodał „towarzysz nie mógł przyjechać, ponieważ kierownictwo służbowe jednostki przydzieliło mu na dzień dzisiejszy specjalną służbę”. (Jest też notatka dyżurnego, że o godz.14 dzwoni z Białegostoku tow. Florczykowski). Jest to oczywisty dowód, że wbrew temu, co pisze Kopka na k.60 i 76, Florczykowskiego nie było na zjeździe, nie przyjechał także drugi, wymieniony przez Kopkę delegat białostocki - A. Radzicki, a garnizon białostocki reprezentowali delegaci z innych jednostek. Ale Kopka ukrywa ten fragment zjazdu, gdyż psuje mu koncepcję i odbiera wiarygodność Sierańskiemu. Po przedstawieniu członków TKZ, Sierański zaproponował porządek obrad: wystąpienie I sekretarza, referat programowy TKZ i dyskusja.

    Sekretarz Grygorowicz odczytał uchwałę Komitetu Zakładowego PZPR z 1.06. godz.9, T. Kotusiewicz wygłosił referat TKZ i dopiero po tym, Sierański odczytał pismo wręczone Komitetowi przez gen. Zaczkowskiego ok. godz. 11, który podjął wtedy ostatnią próbę, aby odwieść nas od organizacji zjazdu

    Następnie głos zabrało 6 mówców, którzy przy okazji domagali się jak najszybszego powołania ogólnopolskiego komitetu założycielskiego. Podczas zarządzonej przerwy, delegaci z poszczególnych garnizonów, którzy w większości poznali się dopiero na sali, wybierali spośród siebie jednego przedstawiciela garnizonu do Komitetu Założycielskiego. Ok.godz.17,20 przedstawiciele garnizonów, w celu ukonstytuowania się, zebrali się wraz z członkami TKZ w odrębnym pomieszczeniu, oddzielonym od hali kotarą. Jedynym i oczywistym kandydatem na przewodniczącego (i reprezentantem garnizonu stołecznego) był sierż. Sierański. Niespodziewanie odmówił on przyjęcia tej funkcji i jakiejkolwiek innej. (Przypuszczam, że Sierański przestraszył się wtedy odpowiedzialności i jak sądzę, sprawa ta gryzie go do dzisiaj i jest przyczyną jego niechęci do mnie.)

    W związku z tym, że ustalono wcześniej, iż przewodniczący musi być z Warszawy, po odmowach innych osób (kpt. Kledzik i chor. Daciuk) ostatecznie reprezentantem garnizonu stołecznego i przewodniczącym OKZ ZZFMO został por. Wiktor Mikusiński. Komitet liczył 35 osób z 33 garnizonów (dodatkowo był przedstawiciel emerytów i drugi reprezentant Krakowa- L.Marcinek, jako przewodniczący Komisji Rejestracyjnej). Nie zgłoszono przedstawicieli z garnizonów: ciechanowskiego, białostockiego, kaliskiego i zamojskiego, choć byli obecni na zjeździe.

    Po ogłoszeniu przez B. Marsiske wyników wyborów, przejąłem przewodniczenie zjazdu. Przedstawiłem terminarz najważniejszych spraw do załatwienia: opracowanie petycji do Sejmu, opracowanie statutu i złożenie go do sądu, nawiązanie kontaktów z komisją sejmową a także zwróciłem się do delegatów aby nie kończyli teraz zjazdu, gdyż ich obecność zapewni bezpieczeństwo członkom OKZ sporządzającym dokumenty. Złożyłem także wniosek, aby skład OKZ uzupełnić o dotychczasowych członków TKZ, gdyż „oni siedzą w tym temacie, mają kontakty w Warszawie, wiedzą co robić i będą nam pomocni”. Zjazd zaakceptował mój wniosek. W ten sposób Sierański został członkiem OKZ a wraz z nim, zaocznie Florczykowski. Zjazd ponadto uchwalił, że wszyscy delegaci, oprócz obserwatorów, stanowią Ogólnopolski Komitet Założycielski, a dotychczas wybrani - „szerokie” Prezydium.

    Następnie przekazałem prowadzenie dalszej dyskusji I .Sierańskiemu i zebrałem członków Prezydium Komitetu w celu opracowania dokumentów oraz zajęcia stanowiska co do przekazanej w międzyczasie propozycji z ministerstwa, że delegacja komitetu może zostać tam przyjęta. Po dokonaniu ustaleń, przedstawiłem stanowisko Prezydium, że do ministerstwa pojadą: ja, wiceprzewodniczący E. Szybka i K. Kolinka oraz L. Marcinek. Celem rozmów będą negocjacje nt. ruchu związkowego oraz uzyskanie łączności teleksowej z jednostkami MO w kraju i gwarancji bezpieczeństwa dla uczestników zjazdu. Podczas naszej nieobecności opracowany zostanie komunikat informujący o odbywającym się zjeździe i rozmowach w ministerstwie. Opublikowanie komunikatu miało być gwarancją bezpieczeństwa. Ponadto, co godzina, będziemy informować telefonicznie, co się dzieje.

    Podczas dalszych obrad zjazdu Bernard Marsiske odczytał komunikat nr.1, informujący o odbywającym się zjeździe, wyborze Prezydium OKZ ZZFMO, wyborze komisji ds. rejestracji i udaniu się delegacji na rozmowy do ministerstwa. W dyskusji głos zabrało ponad 30 delegatów. Szczególny aplauz uzyskało wystąpienie sierż. Tomasza Jabłońskiego i zjazd uchwalił, aby tekst przesłać do resortowego tygodnika „W Służbie Narodu”.

    W międzyczasie, toczyły się rozmowy w ministerstwie. Mimo obietnic, minister Milewski nie chciał jednak przyjąć delegacji Komitetu. Spotkała się ona z tym samym zespołem, który był w Batalionie 29 maja. Obecny był także gen. Jedynak. Przedstawiciele resortu konsultowali się z nieustalonym członkiem KC PZPR i przekazali decyzję, powołując się na premiera, gen. Jaruzelskiego.

    Ok.godz.23,30 przedstawiciele Komitetu wrócili na miejsce zjazdu. Zebrało się Prezydium, którego stanowisko przekazał następnie zjazdowi W. Mikusiński. Poinformował krótko, że w ministerstwie przekazano im propozycję przeprowadzenia rozmów w sprawie związku zawodowego przez delegację funkcjonariuszy z Komisją Rządową gen. Cz. Kiszczaka, gdyż resort nie jest władny sam podjąć decyzję w tej sprawie. Warunkiem rozmów jest zakończenie lub przerwanie zebrania. Zagwarantowano, że uczestnicy zjazdu katowickiego i warszawskiego nie będą represjonowani, natomiast nie wyrażono zgody na odblokowanie łączności i na przybycie na zjazd przedstawiciela ministra. Prezydium OKZ ustaliło, że należy podjąć rozmowy z komisją rządową i jednocześnie złożyć petycję w Sejmie a statut w sądzie. Zebranie można przerwać do 13 czerwca. Komunikat o rozmowach delegaci zawiozą do swoich jednostek.

    Informacja ta wywołała niezadowolenie zebranych, pytano się, czy delegacji grożono, domagano się dokładniejszych wyjaśnień. Udzielił ich K. Kolinka, który prowadził notatki. Przedstawił przebieg i uczestników rozmów, powtórzył, że jest to propozycja rządowa a nie resortowa, że zarzucono nam, iż ruch związkowy grozi destabilizacją resortu, możemy wywołać niepotrzebną sensację za granicą, że kierownictwo resortu nie bierze odpowiedzialności w przypadku, gdy zebranie nie rozwiąże się, lub nie zawiesi, że należy wziąć pod uwagę stan zagrożenia politycznego państwa. Rząd gwarantuje ochronę prawną funkcjonariuszom MO. Kolinka zapewnił, że sprawę łączności stawiali „wyjątkowo twardo”, ale ministerstwo nie ustąpiło, nie chciano także nikogo wydelegować na zjazd. Zakończył stwierdzeniem: „Sami nas wybraliście, pojechaliśmy tak trochę w ciemno, jak do paszczy smoka i staraliśmy się was godnie i rzetelnie reprezentować. Stąd też to co usłyszeliśmy, rzetelnie wam przekazujemy”.

    Z sali zaczęło padać wiele sprzecznych głosów, z jednej strony żądających odrzucenia propozycji rządowej, okupacji budynku, wysłania delegacji do gen. Jaruzelskiego, zaproszenia na salę ekip dziennikarskich i telewizyjnych i rozpowszechnienia na zewnątrz komunikatu o obradach zjazdu, z drugiej strony popierających stanowisko Prezydium Komitetu. Postulat nagłośnienia w mediach obrad zjazdu spotkał się z wielkim aplauzem zebranych. Prezydium zdecydowanie sprzeciwiło się temu, obawiając się możliwości naruszenia dyscypliny służbowej i stworzenia w ten sposób pretekstu do represji. W imieniu Prezydium argumentowałem, że „ Podjęcie rozmów z komisją rządową uwierzytelnia nasz ruch(...) Nie podejmowanie rozmów z komisją rządową oznacza, że nie będziemy mieli do kogo się odezwać. I nikt nie będzie przyjmował naszych argumentów”. Popierali mnie pozostali członkowie Prezydium: Marcinek, Marsiske, Sierański, który wzywał, aby „gorące głowy wsadzić pod kran z zimną wodą”. K. Kolinka zagroził rezygnacją. Również i ja rzuciłem na szalę swój autorytet stwierdzając, że przegłosowanie ogłoszenia komunikatu do prasy „ jest to jakaś forma nieufności do mojej osoby, nie mogę być przewodniczącym, dalej działam w tym gremium, niech zastąpi mnie bardziej bojowy”. Deklaracje te wzbudziły sprzeciw zebranych i na złożony wniosek, oklaskami uchwalono od razu wotum zaufania.

    W celu usprawnienia przebiegu zjazdu ogłoszono krótką przerwę, aby delegacje poszczególnych garnizonów uzgodniły stanowisko i przedstawiły je przez swoich reprezentantów. W toku dyskusji, ok. godz.2 (już 2 czerwca) przyjechała delegacja zjazdu katowickiego. Przedstawił ją W. Mikusiński i odczytał komunikat tego zjazdu o przyłączeniu się do zjazdu warszawskiego a następnie udzielił głosu K. Durkowi, który poinformował o przebiegu wydarzeń w Katowicach. Dwaj przewodniczący zjazdu katowickiego (Durek i Żmudziak) zostali dokooptowani do Prezydium OKZ.

    Następnie kontynuowano dyskusję nad propozycją rządową. Zdecydowanie przeważały głosy za podjęciem rozmów, jak np. Romana Piechury: „musimy zachować gorące serca i zimne głowy. Skonsultowaliśmy z delegatami poznańskimi stanowisko i jest jednoznaczne. Delegacja poznańska podporządkowuje się w sprawie rozmów decyzjom OKZ ZZFMO”. Dyskusja zakończyła się przyjęciem przez zjazd warunków rządowych, o czym telefonicznie poinformowano ministerstwo. Delegaci jednostek MO zgodzili się przerwać zjazd do 9 czerwca godz.14 i wybrali delegację OKZ na rozmowy z komisją rządową w składzie: przewodniczący komisji – W. Mikusiński, wice przew. E. Szybka, członkowie: J.Sekuła, Z. Bruliński, I. Sierański, B. Marsiske, Z. Żmudziak, T. Pabiński. K. Durek, L. Marcinek, Z. Kledzik, K. Kolinka.

    B. Marsiske odczytał petycję do Sejmu oraz, bardzo wolno, Komunikat nr 1, w tym skład OKZ uzupełniony już o nazwiska Durka i Żmudziaka, liczący 50 osób. Nie mieliśmy wówczas żadnych urządzeń powielających i delegaci musieli zapisać dyktowany tekst, aby przekazać go w swoich jednostkach – zjazd uchwalił bowiem zakaz rozpowszechniania informacji w prasie.

    Komisja opracowała także „Uchwałę delegatów funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej reprezentujących 35 województw”, która w części ideologicznej oparta była na dokumentach warszawskiego TKZ i krakowskiego GKZ, oraz informowała o przybyciu delegacji zjazdu katowickiego i wyborze szerokiego i ścisłego Prezydium OKZ ZZFMO, które zostało zobowiązane do: wniesienia petycji do Sejmu, Rady Państwa, Rady Ministrów i KC PZPR, opracowania statutu i wniosku o rejestrację związku i złożenia go w sądzie a także do podjęcia rozmów z Komisją Rządową w celu uzyskania zgody MSW na działalność związku.

    Zjazd zakończył się ok. godz. 5.

    Zwolennicy okupacji budynku nie mieli żadnego wpływu na delegatów. Za to dzisiaj, według Kopki wszyscy tego chcieli. W swoich wspomnieniach, pisanych przed wyjazdem do Kanady, Sierański pisze: „Oceniając sytuację z perspektywy czasu, należy stwierdzić, że był on jednak sukcesem MSW spowodowanym przez samych delegatów, którzy nie potrafili doprowadzić do przybycia na miejsce Min. SW…. Łatwo jest obecnie stwierdzić, że należało okupować budynek Batalionu Pogotowia do skutku tj. przybycia odpowiednich przedstawicieli władz… Ciągłe powtarzanie gróźb o interwencji „ich” stawiało nas w niezwykle ciężkiej sytuacji...”. Wtedy był rozsądny, teraz, po 25 latach wysłał Kopce obsesyjną relację.

    Pisząc o zjeździe na k.62-75, Kopka manipuluje jak się da i ukrywa prawdziwy przebieg wydarzeń aby tylko uwiarygodnić Sierańskiego. Dlatego, zamiast przedstawić zjazd zgodnie z nagraniem magnetofonowym, cytuje obficie konfabulacje różnych osób, które odpowiadają jego założeniom. Stara się przedstawić zjazd jako chaotyczne wydarzenie, które można przedstawiać na dziesiątki różnych sposobów, a głównym jego celem jest przedstawianie mnie w najgorszym świetle i fałszowanie mojej roli. Kopka cytuje tylko fragmenty nagrań odpowiadające jego założeniom a resztę, uzupełnia bzdurnymi relacjami Sierańskiego i Jaworskiego (po 25 latach!), którzy twierdzą (k.73), że po kilku godzinach, nawymyślałem zebranym po czym zostałem odwołany z funkcji przewodniczącego i opuściłem teren Batalionu ! Jakim cudem pojawiłem się w delegacji na rozmowy, nie wyjaśniają. Następnie, na k. 95, Sierański twierdzi, że zdarzenie to, miało miejsce 8.06.! Obaj, Sierański i Jaworski po prostu przekręcają moje wspomnienia z Karty. Proszę także porównać wypowiedź, którą na k.73 Sierański przypisuje Kolince z komunikatem podpisanym przez K. Kolinkę na k.74. Tu doskonale widać całkowity bezsens wypowiedzi Sierańskiego ! Jego stwierdzenie, że został przez wszystkich delegatów wybrany przewodniczącym, jest czystą konfabulacją. Kopka wie o tym doskonale (był na zjeździe, ma nagrania), ale nie prostuje, bo zawsze może się obronić stwierdzeniem, że on nie kłamie, to kłamią inni. On tylko wiernie cytuje relacje.

    Na k.73 pojawia się po raz pierwszy także kłamliwa informacja, że podpisałem jakąś zgodę na utworzenie Rad Milicyjnych. Plotka ta, wymyślona na emigracji przez Sierańskiego, pokutuje do dzisiaj, mimo, że nikt nie widział tego dokumentu, a w szczególności, nie pochwaliło się tym MSW.

    W dodatku, Kopka kłamie, powołując się na k.73 i 79 na słowa Bernarda Marsiske, jakoby oskarżającego mnie o zdradę. W swej relacji z 13 i 14.10. 1998r.,zamieszczonej w pracy dyplomowej, B. Marsiske przedstawia sytuację tak samo jak ja. Zgodnie z nagraniami magnetofonowymi. Nic o krzykach i odwołaniach. Natomiast o dyskusji czy zostać, czy zakończyć zjazd, mówi:„ Część funkcjonariuszy z radykalnego skrzydła uważała, że nie należy się rozjeżdżać a jutro rano wyprowadzić wszystkich delegatów na ulice Warszawy. Kłóciło się to oczywiście z istniejącym porządkiem prawnym, ponieważ ci, którzy mają bronić prawa i stosować je, w tym momencie łamaliby je, protestując. Ja byłem przeciw temu, dlatego, że uważałem, że ten sposób rozwiązania problemu niczemu nie będzie służyć. Po pierwsze byliśmy „za mali” (pomimo 1000 delegatów) w sensie ilościowym, a po drugie mieliśmy zbyt małe przebicie w sensie politycznym”. Pamięta, że podczas rozmów 2 czerwca, załatwiłem zwrot jego legitymacji służbowej odebranej mu przez komendanta wojewódzkiego. Kopka, utrzymując wersję o moim odwołaniu już 1 czerwca, musi dalej posługiwać się plotkami, manipulować i uciekać się do fałszerstw. I tak na k.74 cytuje tylko część komunikatu, który delegacja łódzka rozesłała po powrocie ze zjazdu do swych jednostek. Dlaczego? Bo na poprzedniej stronie zamieszcza bełkot Sierańskiego i Jaworskiego o tym, że zgodziłem się na rady milicyjne, opuściłem zebranie, odwołano mnie z funkcji przewodniczącego i wybrano Sierańskiego. A tymczasem w opuszczonym fragmencie komunikatu, Kolinka, informuje o uchwałach zjazdu i wybraniu mnie na przewodniczącego a jego na wiceprzewodniczącego Prezydium OKZ.

    Dalej, na k. 82 pisze, konsekwentnie ukrywając moje nazwisko, że petycję do Sejmu, 3.06. podpisali tylko „członkowie delegacji związkowej”. W rzeczywistości, na kopii pokwitowanej przez posła Jana Szczepańskiego widnieje: „Za zebranych delegatów podpisują: Przewodniczący Komitetu Założycielskiego – Wiktor Mikusiński, Zastępca Przewodniczącego – Edward Szybka, Członkowie: Krzysztof Durek, Bernard Marsiske, Zdzisław Bruliński, Zbigniew Żmudziak, Julian Sekuła”.

    Na k.76, Kopka pisze, że petycję podpisali Florczykowski i Radzicki! A po ich powrocie ze zjazdu (na którym nie byli) komendant wojewódzki zażądał aby wykreślili swoje podpisy pod petycją (których nie złożyli). I to jest kolejny, jakże charakterystyczny przykład konfabulacji informatorów Kopki, nie wykluczam, że pod jego wpływem.

    Również na k.82 reprodukuje komunikat nr 2 OKZ z 3.06. z informacją m.in. o utworzeniu Prezydium OKZ o składzie podanym w Komunikacie nr 1. Zdanie to przepuścił chyba przez nieuwagę, gdyż w przeciwnym razie powinien odnieść się do wcześniejszych zapewnień, że zostałem zwolniony z funkcji

    Za to już na k..83 Kopka wraca do normy i reprodukuje komunikat nr 3 z dn. 3.06., wycinając moje nazwisko. Na oryginale podpisano: Za Prezydium, Przewodniczący Wiktor Mikusiński, V-ce przewodniczący Ireneusz Sierański, V-ce przewodniczacy Tadeusz Pabiński. Na k.90 komunikat nr 4 z dn.5.06., także z wyciętym moim nazwiskiem. Na oryginale widnieje: „Podpisał - Przewodniczący OKZ ZZ FMO Wiktor Mikusiński”.

    Podobnie na k.93, komunikat nr 5 z 6.06. też z wyciętym nazwiskiem. Na oryginale widnieje: „Podpisał za Prezydium: Wiktor Mikusiński, Edward Szybka, Ireneusz Sierański”. Na k.94 komunikat nr 7 z 7.06.81r., z wyciętym nazwiskiem. Na oryginale widnieje: „Podpisał Przewodniczący Ogólnokrajowego Komitetu Założycielskiego Związku Zawodowego Funkcjonariuszy MO Wiktor Mikusiński”. Następnego dnia, 8 czerwca, na posiedzeniu Prezydium OKZ złożyłem rezygnację, którą powtórzyłem 9 czerwca. Dlatego, w dn.8.06. i 9.06., do godz.15, komunikaty OKZ podpisywali wiceprzewodniczący. Na k.100, Kopka reprodukuje komunikat nr 8 OKZ informujący o mojej rezygnacji w dniu 9 czerwca i wyborze Sierańskiego na przewodniczącego OKZ i jakoś nic go tu nie dziwi. Z jednej strony Kopka sprawnie udowadnia, że mnie wcale nie było, z drugiej, równie sprawnie udowadnia, że jednak byłem i za wszystko ponoszę odpowiedzialność.

    W archiwum IPN znajduje się m.in. protokół z posiedzenia OKZ ZZFMO z 9.06., o godz.15. Opisano w nim przebieg posiedzenia, złożenie mojej rezygnacji i rozliczenie z pieniędzy oraz wybory nowego przewodniczącego (walka była zawzięta i Sierański wygrał z Daciukiem tylko 2 głosami) oraz dokooptowanie nowych członków Prezydium. Polecam lekturę tego protokołu wszystkim, którzy mnie zwalniali już 1 czerwca i każdego następnego dnia!.

    Podobne manipulacje Kopka czyni, pisząc o rozmowach z komisją rządową, np. k.88 gdzie wszystko mu się plącze, zwłaszcza z tym, co napisał na k.23 „Niebieskiego Związku”, w dodatku ośmiesza J.Sekułę, cytując jego relację, że był przeciw podpisaniu komunikatu z 5 czerwca (protokół ustaleń) i że to tylko ja podpisałem nie uzgodniony z większością delegacji komunikat, po czym, na następnej, k.89, Kopka reprodukuje (bez komentarza) tenże protokół z odręcznym autografem Sekuły! i pozostałych członków delegacji. W ten sposób, Kopka bardzo chytrze wykręca się od odpowiedzialności. To przecież nie on kłamie, to inni uczestnicy rozmów !. I znów powtarza kłamstwo o podpisaniu zgody na Rady Milicyjne, tym razem powołując się na anonimowego milicjanta z Krakowa, z kolejnym kłamstwem o specjalnym komunikacie MSW. Dodać należy, że w 1981 r. Sekuła nie ukrywał swego udziału i np. w Komunikacie TKZ ZZFMO woj. lubelskiego z 11.06.81r. wyjaśniał, że podpisane przez niego porozumienie z 5.06. jest płaszczyzną do dalszych rozmów, gdyż ostateczną decyzję podejmie zjazd.

    Tymczasem przebieg rozmów z komisją rządową nie był tak tajemniczy i zagmatwany jak to przedstawia Kopka. Po rozjechaniu się delegatów, 2.06. ok. godz.10 rozpoczęły się rozmowy z Komisją Rządową. Strony zapoznały się ze stanowiskami, nie doszło do żadnych ustaleń merytorycznych. Uzyskałem oddelegowania służbowe dla uczestników rozmów i przywrócenie B. Marsiske do służby. Wydany został prosty komunikat, że dyskutowane są problemy środowiska funkcjonariuszy MO. Dlatego podpisali tylko przewodniczący obu stron, a nie pozostali członkowie komisji rządowej i naszej delegacji. Treść komunikatu była długo uzgadniana i podpisywaliśmy przy wszystkich. Komentarze i plotki przytaczane przez Kopkę na k.79 mają się nijak do tego komunikatu.

    Wbrew twierdzeniu Kopki, w komunikacie tym nie ma żadnego stanowiska i komunikat ten nie zdezorientował związkowców, lecz odwrotnie. Ucieszył, że jak dotąd, wszystko odbywa się legalnie.

    Radzicki nie mógł słyszeć, co, jakoby, mówił Marsiske o zdradzie (k.79), bo zjazd zakończył się nad ranem, 2 czerwca. Natomiast delegacja zakończyła w tym dniu rozmowy wieczorem. Oczywiście, Marsiske takich bzdur nie mówił, bo był członkiem delegacji. Relacja Radzickiego jest jego wymysłem (nie było go na zjeździe!) lub kolejnym przykładem manipulacji Kopki

    3 czerwca odbyły się robocze rozmowy w Biurze Prawnym MSW nad propozycją kompromisowego rozwiązania. Notatkę z tej rozmowy, wyjątkowo uczciwie przytacza Kopka na k.81 i 82. Następnego dnia członkowie OKZ znajdujący się w Warszawie dyskutowali nad możliwością zawarcia kompromisu. 5 czerwca po całodziennych rozmowach, delegacja OKZ w składzie: Mikusiński, Szybka, Marcinek, Sekuła, Bruliński, Pabiński, Marsiske, Durek, podpisała protokół ustaleń, cytowany na k.86 i 87 (a na k. 89 reprodukowany z oryginalnymi podpisami) z zapisem, że w organach MO i SB nie mogą być tworzone związki zawodowe, natomiast powołane będą inne organy przedstawicielskie (ale nie rady!). O ich strukturze miały zadecydować rozmowy wyznaczone na 7 czerwca. W skrócie, o przyczynach podpisania porozumienia zdecydowało przekonanie, że kompromis dawał szanse na uchwycenie niezależnego przyczółka w resorcie, odmowa zaś, spowodowałaby natychmiastowe represje. Obawialiśmy się też innych skutków natury politycznej. Swoje powody opisałem we wspomnieniach opublikowanych w KARCIE nr 35. Po posiedzeniach OKZ w dn.5 i 6 czerwca, na których ustalono, że jednak nie zawieramy kompromisu i organizujemy drugi zjazd, delegacja spotkała się z komisją rządową 7 czerwca. Poinformowaliśmy wtedy gen. Kiszczaka, że zrywamy porozumienie a on, że wprowadzi Rady Milicyjne. I to są wszystkie rozmowy z komisją rządową. B. Marsiske o rozmowach 5 czerwca tak mówi w relacji: „Znowu wróciliśmy do punktu wyjścia. Lecz dalej nie mogliśmy przeforsować naszego statutu, co było dla nas najistotniejsze, aby rozpocząć działalność. Nieistotne jak mieliśmy się nazywać, czy stowarzyszenie, czy związki zawodowe. Strona rządowa omijała temat statutu z daleka, pytali raczej o struktury związku, o uchwałę rządową i inne rzeczy.”...W prywatnej rozmowie z przewodniczącym Mikusińskim stwierdziłem,„ że już jest źle”. A dlaczego źle? Dlatego, że tworzenie jakichkolwiek organizacji politycznych musi odbywać się na kilku zasadach. Musi być baza, a ta baza musi być bardzo